
Armada. Tom 6
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328167773 |
|---|---|
| SKU | 101226604 |
| Liczba stron | 148 |
| Data wydania | 11 wrz 2024 |
| multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | ARMADA |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Oprawa | twarda |
| Autor/Twórca | Philippe Buchet |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Philippe Buchet |
| Scenarzysta | Jean-David Morvan, Philippe Buchet |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 11 wrz 2024
- Seria/Cykl
- ARMADA
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Jean-David Morvan, Philippe Buchet
- Ilustrator
- Philippe Buchet
- Autor/Twórca
- Philippe Buchet
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Armada. Tom 6
Recenzje (2)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Początek albumu nadal jest we władaniu Morvana, a to oznacza wartką akcję wymieszaną z pewnym odbiciem otaczającej twórcę rzeczywistości. Scenarzysta w rozdziale Ewakuacja porusza bowiem bardzo aktualny temat emigracji. Navis podejmuje się tu pomocy pewnemu dziennikarzowi i grupie migrantów, którzy zmuszeni byli opuścić swój dom, próbując znaleźć nowe lepsze i co najważniejsze bezpieczne miejsce do życia. Czytelnik od pierwszych kadrów zostaje tu wciągnięty w wartką przygodę, w której czeka na niego kilka fabularnych zaskoczeń. Morvan doskonale bowiem wie, jak zaangażować odbiorcę i uderzyć w jego emocje.
W albumie Przeniesienie (część 22) scenariuszową pałeczkę przejmuje Philippe Buchet. Nie należy jednak spodziewać się tu żadnej znaczącej rewolucji. Dzięki swojej wieloletniej współpracy z twórcą serii wie on jak zachować spójność treści i klimat historii. Nadal trzonem dzieła jest dobre i wciągające połączenie widowiskowości, emocji, dramaturgii i odrobiny humoru. Jedyną zauważalną zmianą w stosunku do kilku wcześniejszych tomów jest znacznie mocniejsze zgłębienie psychiki bohaterki (tak jak miało to miejsce w kilku początkowych odsłonach serii). Pozwalając tym samym jeszcze lepiej zrozumieć protagonistkę i jej motywacje.
Większa scenariuszowa niespodzianka i pierwszy krok w stronę pewnych zmian pojawia się w rozdziale Sprawa osobista. Philippe Buchet decyduje się tu bowiem skonfrontować bohaterkę z najpoważniejszym wyzwaniem w jej dotychczasowej karierze. Ma to związek z odnalezieniem innych ludzi, co stawia pytanie o jej przyszłość w Armadzie. Twórca wciąga nas tu w mocną akcję, w której nie ma nawet chwili na wytchnienie, a każdy przeczytany kadr kieruje nas do wielkiego i mocnego finału....
Navis zawsze staje po stronie słabych i prześladowanych, dlatego zajmie się rozwikłaniem sprawy lukratywnego przemytu istot ze świata dotkniętego katastrofą. Potem pozna ponurą tajemnicę swojej mocy natychmiastowego przechodzenia przez teleportale. A w końcu stanie przed szansą odnalezienia innych ludzi!
„Armada” w tym tomie w zasadzie się domyka, ale też nie do końca. Wciąż zostaje nam tu parę pytań i kwestii, oraz zapowiedzi sporych wydarzeń na przyszłość. Co nie zmienia faktu, że dobrze jest, fajnie, że… No nie chcę tu za wiele zdradzać, ale Navis, jak zawsze pokazuje na co ją stać oraz, że niezmiennie pozostaje fajnie skrojoną bohaterką. Więc działa i robi to, co właściwe. A my z czytania o tym mamy kupę frajdy, bo jest i sensacyjnie, i przygodowo, i kosmicznie, i w stylu fantasy, to znów bardziej zaawansowanym technologicznie. Rozrywka jest udana, widowiskowa, dynamiczna, a jednocześnie ekipa sięga po elementy zaangażowane, jak tematyka migracji, wojna, wielka polityka, i równie wielkie korporacje, przez które cierpią ci mali. Czasem sztampowo, czasem typowo, ale jednak bardzo, bardzo fajnie.
Także graficznie. Bo ta kreska, te detale, całe to wykonanie robią wrażenie, wpadają w oko, zachwycają. Rysunki są wyraziste, dopracowane, mimika postaci doskonała, różnorodność, barwne bogactwo ras, technik, światów… No super jest to wszystko na każdym poziomie i w każdym calu. I do tego ładnie wydane. Szkoda tylko, że Egmont nie zaczekał i nie wrzucił do albumu kolejnej części przygód Navis, ale cóż, jest, jak jest, a jest bardzo fajnie i chciałoby się więcej. W skrócie: „Armada” to wciąż jedna z najlepszych serii SF i mimo upływu czasu nadal nie traci na jakości.
Początek albumu nadal jest we władaniu Morvana, a to oznacza wartką akcję wymieszaną z pewnym odbiciem otaczającej twórcę rzeczywistości. Scenarzysta w rozdziale Ewakuacja porusza bowiem bardzo aktualny temat emigracji. Navis podejmuje się tu pomocy pewnemu dziennikarzowi i grupie migrantów, którzy zmuszeni byli opuścić swój dom, próbując znaleźć nowe lepsze i co najważniejsze bezpieczne miejsce do życia. Czytelnik od pierwszych kadrów zostaje tu wciągnięty w wartką przygodę, w której czeka na niego kilka fabularnych zaskoczeń. Morvan doskonale bowiem wie, jak zaangażować odbiorcę i uderzyć w jego emocje.
W albumie Przeniesienie (część 22) scenariuszową pałeczkę przejmuje Philippe Buchet. Nie należy jednak spodziewać się tu żadnej znaczącej rewolucji. Dzięki swojej wieloletniej współpracy z twórcą serii wie on jak zachować spójność treści i klimat historii. Nadal trzonem dzieła jest dobre i wciągające połączenie widowiskowości, emocji, dramaturgii i odrobiny humoru. Jedyną zauważalną zmianą w stosunku do kilku wcześniejszych tomów jest znacznie mocniejsze zgłębienie psychiki bohaterki (tak jak miało to miejsce w kilku początkowych odsłonach serii). Pozwalając tym samym jeszcze lepiej zrozumieć protagonistkę i jej motywacje.
Większa scenariuszowa niespodzianka i pierwszy krok w stronę pewnych zmian pojawia się w rozdziale Sprawa osobista. Philippe Buchet decyduje się tu bowiem skonfrontować bohaterkę z najpoważniejszym wyzwaniem w jej dotychczasowej karierze. Ma to związek z odnalezieniem innych ludzi, co stawia pytanie o jej przyszłość w Armadzie. Twórca wciąga nas tu w mocną akcję, w której nie ma nawet chwili na wytchnienie, a każdy przeczytany kadr kieruje nas do wielkiego i mocnego finału....
Navis zawsze staje po stronie słabych i prześladowanych, dlatego zajmie się rozwikłaniem sprawy lukratywnego przemytu istot ze świata dotkniętego katastrofą. Potem pozna ponurą tajemnicę swojej mocy natychmiastowego przechodzenia przez teleportale. A w końcu stanie przed szansą odnalezienia innych ludzi!
„Armada” w tym tomie w zasadzie się domyka, ale też nie do końca. Wciąż zostaje nam tu parę pytań i kwestii, oraz zapowiedzi sporych wydarzeń na przyszłość. Co nie zmienia faktu, że dobrze jest, fajnie, że… No nie chcę tu za wiele zdradzać, ale Navis, jak zawsze pokazuje na co ją stać oraz, że niezmiennie pozostaje fajnie skrojoną bohaterką. Więc działa i robi to, co właściwe. A my z czytania o tym mamy kupę frajdy, bo jest i sensacyjnie, i przygodowo, i kosmicznie, i w stylu fantasy, to znów bardziej zaawansowanym technologicznie. Rozrywka jest udana, widowiskowa, dynamiczna, a jednocześnie ekipa sięga po elementy zaangażowane, jak tematyka migracji, wojna, wielka polityka, i równie wielkie korporacje, przez które cierpią ci mali. Czasem sztampowo, czasem typowo, ale jednak bardzo, bardzo fajnie.
Także graficznie. Bo ta kreska, te detale, całe to wykonanie robią wrażenie, wpadają w oko, zachwycają. Rysunki są wyraziste, dopracowane, mimika postaci doskonała, różnorodność, barwne bogactwo ras, technik, światów… No super jest to wszystko na każdym poziomie i w każdym calu. I do tego ładnie wydane. Szkoda tylko, że Egmont nie zaczekał i nie wrzucił do albumu kolejnej części przygód Navis, ale cóż, jest, jak jest, a jest bardzo fajnie i chciałoby się więcej. W skrócie: „Armada” to wciąż jedna z najlepszych serii SF i mimo upływu czasu nadal nie traci na jakości.

Armada. Tom 6