
Avengers. Zmierzch
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
- Data wydania
- 22 kwi 2026
- Seria/Cykl
- MARVEL DELUXE
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Chip Zdarsky
- Ilustrator
- Daniel Acuna
- Tłumacz
- Marceli Szpak
Więcej informacji
| EAN | 9788328175990 |
|---|---|
| SKU | 101317099 |
| Liczba stron | 208 |
| Data wydania | 22 kwi 2026 |
| Multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | MARVEL DELUXE |
| Wymiary | 18.0x27.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Daniel Acuna |
| Tłumacz | Marceli Szpak |
Avengers. Zmierzch
Recenzje (1)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Największa siła tego komiksu leży właśnie w atmosferze. Twórca świetnie buduje wizję przyszłości, która nie jest efektowną apokalipsą pełną wybuchów, tylko czymś znacznie bardziej niepokojącym. To świat, który niby nadal działa, ludzie chodzą, żyją, system istnieje, ale wszystko jest lekko przegniłe. Jakby ktoś zgasił światło i nikt nie miał ochoty go z powrotem zapalić. Ten klimat naprawdę robi robotę, bo zamiast kolejnej historii o ratowaniu wszechświata dostajemy opowieść o tym, co zostaje, kiedy bohaterowie przegrywają nie tylko bitwę, ale też ideę, którą mieli reprezentować.
Steve Rogers jest tutaj absolutnym sercem tej historii. Nie jako niezniszczalna legenda w idealnie wyprasowanym kostiumie, tylko człowiek, który musi skonfrontować się z rzeczywistością, gdzie jego wartości brzmią niemal staroświecko. I właśnie dlatego działa to tak dobrze. Kapitan Ameryka w rękach gorszego scenarzysty bardzo łatwo zamienia się w pomnik albo mem, a tutaj jest po prostu boleśnie ludzki. Uparty, trochę naiwny, ale przez to autentyczny.
Podoba mi się też, że ten komiks nie sili się na przesadną filozofię. Jasne, są tu pytania o władzę, odpowiedzialność, społeczeństwo i cenę bezpieczeństwa, ale wszystko jest podane naturalnie, bez wrażenia, że ktoś wali cię po głowie manifestem politycznym. Historia płynie i sama daje przestrzeń do tych przemyśleń. Graficznie też jest bardzo dobrze. Kadry są ciężkie, momentami wręcz duszne, co idealnie współgra z całością. Nie ma tu przesadnego przepychu, który odwraca uwagę od historii. Wszystko służy klimatowi schyłku, zmęczenia i powolnego rozpadania się legendy.
Avengers. Zmierzch to komiks dla ludzi, którzy lubią superbohaterów, ale czasem mają już serdecznie dość klasycznego marvelowego hałasu. Mniej tu fajerwerków, więcej melancholii i refleksji nad tym, co dzieje się z ideałami, kiedy świat przestaje ich potrzebować albo tylko udaje, że przestał. Bardzo dobra rzecz. Trochę gorzka, trochę przygnębiająca, ale właśnie dzięki temu zostaje w głowie dłużej niż kolejna historia, w której pół miasta wybucha po raz czterdziesty trzeci.
Największa siła tego komiksu leży właśnie w atmosferze. Twórca świetnie buduje wizję przyszłości, która nie jest efektowną apokalipsą pełną wybuchów, tylko czymś znacznie bardziej niepokojącym. To świat, który niby nadal działa, ludzie chodzą, żyją, system istnieje, ale wszystko jest lekko przegniłe. Jakby ktoś zgasił światło i nikt nie miał ochoty go z powrotem zapalić. Ten klimat naprawdę robi robotę, bo zamiast kolejnej historii o ratowaniu wszechświata dostajemy opowieść o tym, co zostaje, kiedy bohaterowie przegrywają nie tylko bitwę, ale też ideę, którą mieli reprezentować.
Steve Rogers jest tutaj absolutnym sercem tej historii. Nie jako niezniszczalna legenda w idealnie wyprasowanym kostiumie, tylko człowiek, który musi skonfrontować się z rzeczywistością, gdzie jego wartości brzmią niemal staroświecko. I właśnie dlatego działa to tak dobrze. Kapitan Ameryka w rękach gorszego scenarzysty bardzo łatwo zamienia się w pomnik albo mem, a tutaj jest po prostu boleśnie ludzki. Uparty, trochę naiwny, ale przez to autentyczny.
Podoba mi się też, że ten komiks nie sili się na przesadną filozofię. Jasne, są tu pytania o władzę, odpowiedzialność, społeczeństwo i cenę bezpieczeństwa, ale wszystko jest podane naturalnie, bez wrażenia, że ktoś wali cię po głowie manifestem politycznym. Historia płynie i sama daje przestrzeń do tych przemyśleń. Graficznie też jest bardzo dobrze. Kadry są ciężkie, momentami wręcz duszne, co idealnie współgra z całością. Nie ma tu przesadnego przepychu, który odwraca uwagę od historii. Wszystko służy klimatowi schyłku, zmęczenia i powolnego rozpadania się legendy.
Avengers. Zmierzch to komiks dla ludzi, którzy lubią superbohaterów, ale czasem mają już serdecznie dość klasycznego marvelowego hałasu. Mniej tu fajerwerków, więcej melancholii i refleksji nad tym, co dzieje się z ideałami, kiedy świat przestaje ich potrzebować albo tylko udaje, że przestał. Bardzo dobra rzecz. Trochę gorzka, trochę przygnębiająca, ale właśnie dzięki temu zostaje w głowie dłużej niż kolejna historia, w której pół miasta wybucha po raz czterdziesty trzeci.
Avengers. Zmierzch
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.