
DC kontra Wampiry
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
- Data wydania
- 8 kwi 2026
- Seria/Cykl
- UNIWERSUM DC
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- James Tynion IV, Matthew Rosenberg
- Ilustrator
- Otto Schmidt
- Tłumacz
- Magda Gamrot
Więcej informacji
| EAN | 9788328173453 |
|---|---|
| SKU | 101317095 |
| Liczba stron | 304 |
| Data wydania | 8 kwi 2026 |
| Multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | UNIWERSUM DC |
| Wymiary | 17.0x26.0cm |
| Język | polski |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Otto Schmidt |
| Tłumacz | Magda Gamrot |
DC kontra Wampiry
Recenzje (2)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Na początku jest nawet niewinnie. Ot, dziwne rzeczy zaczynają się dziać, bohaterowie zachowują się podejrzanie, atmosfera robi się gęstsza niż barszcz na święta. I nagle orientujesz się, że to nie jest kolejna historia o tym, jak Batman coś przewidział pięć ruchów do przodu (chociaż spokojnie, Batman dalej jest Batmanem, nie oszukujmy się). Tu stawka jest zupełnie inna, bo zagrożenie nie polega na wielkim wybuchu czy kosmicznym złoczyńcy, tylko na tym, że ktoś obok ciebie… może już nie być do końca sobą. I to działa zaskakująco dobrze.
Największa frajda z tego komiksu to obserwowanie, jak znane postacie są wywracane do góry nogami. Sojusze się sypią, zaufanie znika szybciej niż dobra wola w internecie, a decyzje, które normalnie byłyby oczywiste, tutaj nagle zaczynają ciążyć. I jest w tym coś przewrotnie przyjemnego – takie „a co jeśli”, ale bez hamulców. Czasem aż za bardzo, bo momentami miałem wrażenie, że scenarzyści losują ofiary z kapelusza, żeby tylko podkręcić napięcie. Ale z drugiej strony… chyba właśnie o to chodziło. To nie miało być bezpieczne.
Humor też się pojawia, choć to raczej ten typ, który wyskakuje znienacka, trochę czarny, trochę złośliwy. Nie jest to komiks, który próbuje być śmieszny na siłę, ale co jakiś czas rzuci czymś, co wywołuje taki półuśmiech w stylu „no dobra, tego się nie spodziewałem”. I dobrze, bo przy całym tym mroku i paranoi przyda się chwila oddechu.
Graficznie jest solidnie, momentami bardzo klimatycznie. Cienie, kontrasty, te wszystkie nocne sceny – czuć, że ktoś wiedział, co robi z tym motywem. Wampiry nie są tu błyszczącymi romantykami, tylko raczej czymś, co faktycznie nie chciałbyś spotkać w ciemnej uliczce. I za to duży plus.
Czy wszystko działa idealnie? No nie. Bywają momenty, gdzie tempo siada albo fabuła robi skrót myślowy większy niż powinno się wybaczyć. Czasem też miałem wrażenie, że niektóre postacie dostają mniej uwagi, niż by zasługiwały, bo historia pędzi dalej, jakby ktoś ją poganiał kijem. Ale mimo tego trudno się od niej oderwać, bo cały czas chcesz wiedzieć, kto jeszcze okaże się… no, kim się okaże.
Podsumowując – „DC kontra wampiry” to nie jest komiks, który bierze jeńców. Trochę szalony, momentami brutalny dla bohaterów (i dla czytelnika też), ale jednocześnie cholernie wciągający. Taka historia, przy której myślisz: „to nie powinno działać”… a potem łapiesz się na tym, że przewracasz kolejną stronę i już cię to wciągnęło na dobre. I chyba właśnie za to lubię takie rzeczy najbardziej.
Na początku jest nawet niewinnie. Ot, dziwne rzeczy zaczynają się dziać, bohaterowie zachowują się podejrzanie, atmosfera robi się gęstsza niż barszcz na święta. I nagle orientujesz się, że to nie jest kolejna historia o tym, jak Batman coś przewidział pięć ruchów do przodu (chociaż spokojnie, Batman dalej jest Batmanem, nie oszukujmy się). Tu stawka jest zupełnie inna, bo zagrożenie nie polega na wielkim wybuchu czy kosmicznym złoczyńcy, tylko na tym, że ktoś obok ciebie… może już nie być do końca sobą. I to działa zaskakująco dobrze.
Największa frajda z tego komiksu to obserwowanie, jak znane postacie są wywracane do góry nogami. Sojusze się sypią, zaufanie znika szybciej niż dobra wola w internecie, a decyzje, które normalnie byłyby oczywiste, tutaj nagle zaczynają ciążyć. I jest w tym coś przewrotnie przyjemnego – takie „a co jeśli”, ale bez hamulców. Czasem aż za bardzo, bo momentami miałem wrażenie, że scenarzyści losują ofiary z kapelusza, żeby tylko podkręcić napięcie. Ale z drugiej strony… chyba właśnie o to chodziło. To nie miało być bezpieczne.
Humor też się pojawia, choć to raczej ten typ, który wyskakuje znienacka, trochę czarny, trochę złośliwy. Nie jest to komiks, który próbuje być śmieszny na siłę, ale co jakiś czas rzuci czymś, co wywołuje taki półuśmiech w stylu „no dobra, tego się nie spodziewałem”. I dobrze, bo przy całym tym mroku i paranoi przyda się chwila oddechu.
Graficznie jest solidnie, momentami bardzo klimatycznie. Cienie, kontrasty, te wszystkie nocne sceny – czuć, że ktoś wiedział, co robi z tym motywem. Wampiry nie są tu błyszczącymi romantykami, tylko raczej czymś, co faktycznie nie chciałbyś spotkać w ciemnej uliczce. I za to duży plus.
Czy wszystko działa idealnie? No nie. Bywają momenty, gdzie tempo siada albo fabuła robi skrót myślowy większy niż powinno się wybaczyć. Czasem też miałem wrażenie, że niektóre postacie dostają mniej uwagi, niż by zasługiwały, bo historia pędzi dalej, jakby ktoś ją poganiał kijem. Ale mimo tego trudno się od niej oderwać, bo cały czas chcesz wiedzieć, kto jeszcze okaże się… no, kim się okaże.
Podsumowując – „DC kontra wampiry” to nie jest komiks, który bierze jeńców. Trochę szalony, momentami brutalny dla bohaterów (i dla czytelnika też), ale jednocześnie cholernie wciągający. Taka historia, przy której myślisz: „to nie powinno działać”… a potem łapiesz się na tym, że przewracasz kolejną stronę i już cię to wciągnęło na dobre. I chyba właśnie za to lubię takie rzeczy najbardziej.
DC kontra Wampiry
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.