
Dni demonów
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328175204 |
|---|---|
| SKU | 101270174 |
| Liczba stron | 216 |
| Data wydania | 7 maj 2025 |
| multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | MARVEL |
| Wymiary | 21.6x33.2cm |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Peach Momoko |
| Scenarzysta | Peach Momoko |
| Tłumacz | Maciej Błahuszewski |
| Producent odpowiedzialny | STORY HOUSE EGMONT SP. Z O.O. ul. Inflancka 4c / bud. D 00-189 Warszawa PL ksk@egmont.pl 22 838 41 00 |
- Data wydania
- 7 maj 2025
- Seria/Cykl
- MARVEL
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Peach Momoko
- Ilustrator
- Peach Momoko
- Tłumacz
- Maciej Błahuszewski
Dni demonów
Recenzje (6)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Peach Momoko nie tylko tworzy tu nowy świat – ona przepisuje na nowo całą galerię bohaterów Marvela, przekształcając ich w elementy japońskiej mitologii. Thor staje się gromowładnym bóstwem, Elektra pojawia się jako śmiercionośna wojowniczka, Psylocke – niczym wyjęta z feudalnej Japonii. Z kolei Venom i Hulk przybierają formy dzikich yokai, budząc lęk i fascynację. To pomysłowe podejście dodaje historii charakteru eksperymentalnego, stanowiąc zarazem ukłon w stronę fanów japońskiej kultury i tych, którzy szukają świeżego spojrzenia na superbohaterskie schematy.
Dni demonów to komiks, który bardziej przypomina wizualną poezję niż klasyczne opowieści superbohaterskie. Peach Momoko sięga po akwarelową estetykę, czerpiąc pełnymi garściami z klasycznych japońskich grafik ukiyo-e. Paleta barw jest miękka, lekko rozmyta, ale sugestywna, a każdy kadr przypomina ręcznie malowaną ilustrację z ekskluzywnego artbooka. Wydanie w powiększonym formacie pozwala w pełni docenić kunszt artystki – od subtelnych pociągnięć pędzla po bogato stylizowane projekty postaci inspirowane japońskimi legendami.
Choć album Dni demonów zachwyca pod względem wizualnym, to pod kątem narracyjnym trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z dziełem o bardzo zachowawczej strukturze. Fabuła – oparta na archetypicznej podróży bohatera – rozwija się w sposób przewidywalny, a poszczególne rozdziały są do siebie zaskakująco podobne. Mariko wędruje od lokacji do lokacji, napotyka nowe zagrożenie, konfrontuje się z nim, po czym idzie dalej – bez większych emocjonalnych lub narracyjnych konsekwencji. Brakuje tu dramatycznych zwrotów akcji, głębszych rozterek moralnych czy znaczącego rozwoju postaci, co może powodować znużenie u bardziej wymagających czytelników.
Narracyjny rytm komiksu jest również bardzo jednostajny. Brakuje wyraźnych punktów kulminacyjnych czy napięcia budowanego scenariuszowo – dramatyzm wynika głównie z wizualnych kontrastów, a nie z samej historii. Dialogi są zwięzłe i często nie niosą wystarczającej głębi, by w pełni uzasadnić decyzje bohaterki. W efekcie opowieść wydaje się momentami bardziej pretekstem do prezentacji kolejnych olśniewających ilustracji niż samodzielną, angażującą narracją. Gdyby nie oprawa graficzna Peach Momoko, która skutecznie maskuje braki scenariuszowe, Dni demonów mogłyby zostać odebrane jako produkt wizualnie imponujący, ale narracyjnie nijaki....
Peach Momoko nie tylko tworzy tu nowy świat – ona przepisuje na nowo całą galerię bohaterów Marvela, przekształcając ich w elementy japońskiej mitologii. Thor staje się gromowładnym bóstwem, Elektra pojawia się jako śmiercionośna wojowniczka, Psylocke – niczym wyjęta z feudalnej Japonii. Z kolei Venom i Hulk przybierają formy dzikich yokai, budząc lęk i fascynację. To pomysłowe podejście dodaje historii charakteru eksperymentalnego, stanowiąc zarazem ukłon w stronę fanów japońskiej kultury i tych, którzy szukają świeżego spojrzenia na superbohaterskie schematy.
Dni demonów to komiks, który bardziej przypomina wizualną poezję niż klasyczne opowieści superbohaterskie. Peach Momoko sięga po akwarelową estetykę, czerpiąc pełnymi garściami z klasycznych japońskich grafik ukiyo-e. Paleta barw jest miękka, lekko rozmyta, ale sugestywna, a każdy kadr przypomina ręcznie malowaną ilustrację z ekskluzywnego artbooka. Wydanie w powiększonym formacie pozwala w pełni docenić kunszt artystki – od subtelnych pociągnięć pędzla po bogato stylizowane projekty postaci inspirowane japońskimi legendami.
Choć album Dni demonów zachwyca pod względem wizualnym, to pod kątem narracyjnym trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z dziełem o bardzo zachowawczej strukturze. Fabuła – oparta na archetypicznej podróży bohatera – rozwija się w sposób przewidywalny, a poszczególne rozdziały są do siebie zaskakująco podobne. Mariko wędruje od lokacji do lokacji, napotyka nowe zagrożenie, konfrontuje się z nim, po czym idzie dalej – bez większych emocjonalnych lub narracyjnych konsekwencji. Brakuje tu dramatycznych zwrotów akcji, głębszych rozterek moralnych czy znaczącego rozwoju postaci, co może powodować znużenie u bardziej wymagających czytelników.
Narracyjny rytm komiksu jest również bardzo jednostajny. Brakuje wyraźnych punktów kulminacyjnych czy napięcia budowanego scenariuszowo – dramatyzm wynika głównie z wizualnych kontrastów, a nie z samej historii. Dialogi są zwięzłe i często nie niosą wystarczającej głębi, by w pełni uzasadnić decyzje bohaterki. W efekcie opowieść wydaje się momentami bardziej pretekstem do prezentacji kolejnych olśniewających ilustracji niż samodzielną, angażującą narracją. Gdyby nie oprawa graficzna Peach Momoko, która skutecznie maskuje braki scenariuszowe, Dni demonów mogłyby zostać odebrane jako produkt wizualnie imponujący, ale narracyjnie nijaki....

Dni demonów