
Koszmarne komando. Tom 1
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328173231 |
|---|---|
| SKU | 101303379 |
| Liczba stron | 144 |
| Data wydania | 10 gru 2025 |
| Seria/Cykl | DC HORROR |
| Wymiary | 17.0x26.0cm |
| Język | polski |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Jesús Hervás |
| Scenarzysta | David Dastmalchian |
| Tłumacz | Tomasz Sidorkiewicz |
| Producent odpowiedzialny | STORY HOUSE EGMONT SP. Z O.O. ul. Inflancka 4c / bud. D 00-189 Warszawa PL ksk@egmont.pl 22 838 41 00 |
- Data wydania
- 10 gru 2025
- Seria/Cykl
- DC HORROR
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- David Dastmalchian
- Ilustrator
- Jesús Hervás
- Tłumacz
- Tomasz Sidorkiewicz
Koszmarne komando. Tom 1
Recenzje (3)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Scenarzysta David Dastmalchian nie odkrywa tutaj przed fanami DC niczego nowego. Sięga on bowiem po sprawdzone fabularne rozwiązanie, które miało swoje źródło w 1980 roku. Koszmarne komando tom 1 to więc powrót klasycznej ekipy Creature Commandos, która stara się pokazać, że horror, akcja i superbohaterska otoczka mogą ze sobą współistnieć.
Jego scenariusz od samego początku balansuje między widowiskową mocną przemocą a pewną głębią postaci, co nadaje historii wyrazistości. Autor rozumie również, że sercem dobrego horroru nie są tanie jumpscary, lecz potęgująca się atmosfera zagrożenia. Kolejny wyróżnik komiksu to sami bohaterowie. Autor przedstawia ich bowiem bardziej w roli ofiar niż potworów. Narracja kręci się tu wokół koncepcji ich wykluczenia. Nie są to złoczyńcy jak w Legionie Samobójców, a postacie pod pewnymi względami tragiczne będące ofiarami swojej natury bądź eksperymentów.
Będąc przy zaletach tytułu, nie można nie wspomnieć tu o ciekawej kreacji świata przedstawionego. Dastmalchian nie boi się pokazać konsekwencji wojny i eksperymentów naukowych, tworząc uniwersum, w którym śmierć czai się wszędzie i na każdego. Dzięki takiemu zabiegowi opowieść utrzymuje czytelnika w napięciu i pcha go do przewracania kolejnych stron komiksu. Narracja nie ogranicza się tu oczywiście do samej akcji i potęgujące się grozy. Pod tym wszystkim kryje się bowiem opowieść o dehumanizacji, szukaniu samego siebie i zaufaniu innym. Jednocześnie autor umiejętnie wplata do tej ciężkiej tematyki sporą porcję przyjemnego w odbiorze humoru, który należycie odciąża czytelnika od ciągłej brutalności.
Zalet tytułowi z pewnością więc nie brakuje. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja idealna i pozbawiona swoich wad. Te tutaj się pojawiają i wcale nie są to pojedyncze niedoskonałości. Jednym z głównych zarzutów, jakie można postawić scenariuszowi, jest trochę nierówne tempo, zwłaszcza w środkowej części albumu. Znajdziemy tam kilka przydługawych i nudniejszych fragmentów, w których to scenarzysta skupia się na powtarzalnych konfliktach wewnątrz drużyny, zamiast popychać główną oś fabularną do przodu. ...
Scenarzysta David Dastmalchian nie odkrywa tutaj przed fanami DC niczego nowego. Sięga on bowiem po sprawdzone fabularne rozwiązanie, które miało swoje źródło w 1980 roku. Koszmarne komando tom 1 to więc powrót klasycznej ekipy Creature Commandos, która stara się pokazać, że horror, akcja i superbohaterska otoczka mogą ze sobą współistnieć.
Jego scenariusz od samego początku balansuje między widowiskową mocną przemocą a pewną głębią postaci, co nadaje historii wyrazistości. Autor rozumie również, że sercem dobrego horroru nie są tanie jumpscary, lecz potęgująca się atmosfera zagrożenia. Kolejny wyróżnik komiksu to sami bohaterowie. Autor przedstawia ich bowiem bardziej w roli ofiar niż potworów. Narracja kręci się tu wokół koncepcji ich wykluczenia. Nie są to złoczyńcy jak w Legionie Samobójców, a postacie pod pewnymi względami tragiczne będące ofiarami swojej natury bądź eksperymentów.
Będąc przy zaletach tytułu, nie można nie wspomnieć tu o ciekawej kreacji świata przedstawionego. Dastmalchian nie boi się pokazać konsekwencji wojny i eksperymentów naukowych, tworząc uniwersum, w którym śmierć czai się wszędzie i na każdego. Dzięki takiemu zabiegowi opowieść utrzymuje czytelnika w napięciu i pcha go do przewracania kolejnych stron komiksu. Narracja nie ogranicza się tu oczywiście do samej akcji i potęgujące się grozy. Pod tym wszystkim kryje się bowiem opowieść o dehumanizacji, szukaniu samego siebie i zaufaniu innym. Jednocześnie autor umiejętnie wplata do tej ciężkiej tematyki sporą porcję przyjemnego w odbiorze humoru, który należycie odciąża czytelnika od ciągłej brutalności.
Zalet tytułowi z pewnością więc nie brakuje. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja idealna i pozbawiona swoich wad. Te tutaj się pojawiają i wcale nie są to pojedyncze niedoskonałości. Jednym z głównych zarzutów, jakie można postawić scenariuszowi, jest trochę nierówne tempo, zwłaszcza w środkowej części albumu. Znajdziemy tam kilka przydługawych i nudniejszych fragmentów, w których to scenarzysta skupia się na powtarzalnych konfliktach wewnątrz drużyny, zamiast popychać główną oś fabularną do przodu. ...
Potwory DC powracają! Koszmarne Komando zapuszcza się w najstraszniejsze zakątki uniwersum DC, gdzie odkrywa makabryczne tajemnice i szokujące prawdy. W tej mrożącej krew w żyłach opowieści powietrze jest gęste od strachu, pazury są gotowe do ataku, kły błyszczą, a krew leje się strumieniami. Czy potwory z Koszmarnego Komanda to tylko ohydne maszyny do zabijania, czy może ostatnia nadzieja ludzkości? Odpowiedź kryje się w cieniu. Scenariusz komiksu napisał David Dastmalchian („Count Crowley”, „The Suicide Squad”, „Late Night with the Devil”).
Drużynowa akcja, horrorowy klimat i superhero. Takie rzeczy czekają na Was w tym albumie. Ogólnie nie jest to jakiś mocny i mroczny komiks, więc nie spodziewajcie się tego po nim. To horror, jak to horror w okolicach głównego nurtu Marvela i DC, czyli za ostro być nie może. Ale jest dynamicznie, lekko, szybko i dość widowiskowo. Fabuła to takie bardziej fantasty, jedynie z mroczniejszymi nieco tonami, które dodają całości uroku. Jeśli miałbym to porównać z jakimiś horrorami to nie takimi, które mają straszyć. To coś, jak kino z przełomu XX i XXI wieku, kiedy kino grozy niby z założenia miało ten element straszny (wilkołaki, wampiry etc.), jednak tylko pozornie, bo skupiało się na akcji i efektach.
No i ten komiks taki jest. Czyta się go, jak oglądało np. „Underworld” czy „Van Hellsinga” – lekko, bezrefleksyjnie, bez lęku i napięcia, ale całkiem przyzwoicie wizualnie. Tu jednak fabuła jest ciekawsza, mniej kiczowata, wszystko mknie i oferuje sporo fajnych postaci, które odwołują się do klasyki horroru, ale jednocześnie mają swój komiksowy vibe. Jest tu co poczytać, ale dialogi nie przytłaczają i nie nudzą. Treść zresztą, jak to w takich przypadkach bywa, jest sprawą drugorzędną, liczy się rozrywka i dobre wykonanie. I to mamy.
A to wykonanie najbardziej doceniam od strony graficznej, bo naprawdę fajnie wygląda ten album. Kreska czysta, i realistyczna, i komiksowo przerysowana, wyrazista, dynamiczna. Kolor czasem barwny, intensywny, nie tylko nie ogranicza się do mroku, ale i nie skupia na nim, a jednak wypada to całkiem do rzeczy. No jak cały ten, ładnie zresztą wydany komiks. Kto te klimaty lubi, niech śmiało bierze i czyta.

Koszmarne komando. Tom 1
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.