
Lucky Luke. Lucky Luke kontra Pinkerton. Tom 74
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
- Data wydania
- 15 cze 2022
- Seria/Cykl
- LUCKY LUKE
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Tonino Benacquiste
- Ilustrator
- Daniel Pennac, Achdé
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Więcej informacji
| EAN | 9788328150522 |
|---|---|
| SKU | 101013403 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 15 cze 2022 |
| Multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | LUCKY LUKE |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Lucky Luke |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Daniel Pennac, Achdé |
| Scenarzysta | Tonino Benacquiste |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
Lucky Luke. Lucky Luke kontra Pinkerton. Tom 74
Recenzje (7)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Autorem albumu Lucky Luke kontra Pinkerton jest Tonino Benacquiste. Francuski ceniony scenarzysta, który otrzymał przywilej kontynuowania kultowego dzieła duetu Morris i Goscinny. Doskonale zdawał on sobie sprawę z mocno wygórowanych oczekiwań fanów serii na całym świecie. Śmiało można jednak stwierdzić, że spełnił on pokładane w nim nadzieje, chociaż nie obeszło się bez kilku małych potknięć.
Tym, co na pewno wyróżnia album, jest dobrze poprowadzona ciekawa historia. Autor trzyma się tutaj prawdziwej historycznej ścieżki Allana Pinkertona, prezentując czytelnikowi jak jego pomysły zaczęły „rewolucjonizować” otaczający go świat. Oczywiście wszystko to podane jest w odpowiednim uproszczeniu i skrócie, nie ma jednak tutaj żadnych poważniejszych przekłamań. Kreślona przez niego postać Pinkertona jest dobrze prowadzona i stanowi wyraźną przeciwwagę do LL. Sam kowboj w scenariuszu również odgrywa dość kluczową rolę, chociaż nie zawsze jest ona pierwszoplanowa.
Tak jak było wspomniane, nie wszystko jest tutaj jednak idealne. Największy kłopot scenarzysta ma z warstwą humorystyczną. Zaprezentowanym tutaj żartom bardzo daleko do charakterystycznego humoru Goscinnego. Benacquiste nie potrafi idealnie oddać głębi żartów z dawnych części serii, zresztą w wielu scenach nawet nie próbuje tego robić, stawiając na bardzo proste dowcipy. Nie jest to poważna wada albumu, ale na pewno będzie ona zauważalna dla wielkich fanów cyklu.
Żadnych uwag nie można mieć za to do oprawy rysunkowej. Prace Achdé moim zdaniem w niczym nie ustępują dziełom Morrisa. Nie tylko dobrze artysta radzi sobie z projektami postaci, ale również potrafi oddać specyficzny charakter dzieła (znany z wcześniejszych tomów).
Oczywiście, nie mogła się ta historia komiksowa obyć bez licznych adaptacji, nie tylko animowanych, ale także pełnometrażowych filmów. Któż z nas nie widział Lucky'a w interpretacji Hilla? Nakładem Wydawnictwa Egmont ukazały się wszystkie tomy przygód rewolwerowca.
Tym razem przeczytałem tom noszący tytuł „Lucky Luke kontra Pinkerton”. Jest album, który Morris zaledwie zainspirował.
O samym tytule możemy przeczytać, że:
Lucky Luke, słynny pogromca bandytów, jest największą legendą Dzikiego Zachodu... ale tylko do czasu, gdy pojawia się Allan Pinkerton. Jego doskonale zorganizowana agencja detektywistyczna tropi przestępców wszelkiego typu – od drobnych oszustów po krwawych desperados. Co więcej, Pinkerton dostępuje zaszczytu utworzenia ochrony osobistej prezydenta Lincolna. Czy w takiej sytuacji Samotny Kowboj jest jeszcze potrzebny? A może lepiej będzie mu na emeryturze? Chyba jednak nie wszyscy są zadowoleni z nowych porządków, a już na pewno nie Daltonowie!
Całkiem interesująca i przede wszystkim zabawna opowieść. Nie widać zupełnie, że to nie Morris wymyślił całą tę intrygę. Przynajmniej ja tego nie zauważyłem. Jednak czytałem różne opinie i niektórzy przeglądają wyłącznie historie wymyślone przez wspomnianego przeze mnie Morrisa. To tak jakbym chwalił Biblię, w której dodano zupełnie nowe rozdziały. „Nie widać zupełnie, że nie były inspirowane przez Ducha Świętego”. Jednak chwalę, bo to dobry komiks. Można narzekać, że to nie Morris / Gościnny go zrobili, ale po co? Lepiej spojrzeć na to jako dobrą historię, pełną satyry, nawiązań i żartów, gdzie dzieje się dużo, z humorem i w sposób, który przypadnie do gustu każdemu, niezależnie od wieku.
Dziki Zachód to piękna kraina - pełna awanturniczego ducha przygód, niebezpieczeństw, bandytów i łapiących ich bohaterów. Dokładnie takich, jak Lucky Luke! Świat jednak staje się wraz z postępem cywilizacji jakby mniejszy i coraz więcej jest w nim dostępnych usług ze strony ludzi, którzy mogą zastąpić romantycznych bohaterów... Nawet Lucky Luke może odejść w niebyt, jeśli na jego miejsce można wynająć niezawodną agencję detektywistyczną... (!).
Lucky Luke, słynny pogromca bandytów, jest największą legendą Dzikiego Zachodu... ale tylko do czasu, gdy pojawia się Allan Pinkerton. Jego doskonale zorganizowana agencja detektywistyczna tropi przestępców wszelkiego typu – od drobnych oszustów po krwawych desperados. Co więcej, Pinkerton dostępuje zaszczytu utworzenia ochrony osobistej prezydenta Lincolna. Czy w takiej sytuacji Samotny Kowboj jest jeszcze potrzebny? A może lepiej będzie mu na emeryturze? Chyba jednak nie wszyscy są zadowoleni z nowych porządków, a już na pewno nie Daltonowie!
Komiks jak najbardziej na plus. Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#luckyluke #luckylukekontrapinkerton #egmont #egmontpolska #światkomiksu #komiks #cosnapolce #bookstagram #dzikizachód #dladzieci #comicbook #comicbookforkids #komiksdladzieci
https://cosnapolce.blogspot.com/2022/07/lucky-luke-kontra-pinkerton-tonino.html
Najnowszy tom „Lucky Luke’a” na polskim rynku to jednocześnie rzecz z najnowszego etapu wydawania serii, czyli już bez udziału żadnego z pierwotnych twórców. Nadal jednak jest kawał sympatyczne, wartego poznania komiksu dla całej rodziny. I, jak niejednokrotnie pokazał nam ten cykl, także swoistej lekcji historii.
Lucky Luke zawsze był dzielnym obrońcą sprawiedliwości. Największym pogromcą zbrodni, przekleństwem przestępców… Długo by wymieniać. Ale teraz jego pozycja jest zagrożona. Na scenie pojawia się bowiem Allan Pinkerton, założyciel agencji detektywistycznej, która znakomicie radzi sobie z wszelkimi bandytami. Jakby tego było mało, to właśnie jemu przypada zaszczyt sformowania ochrony prezydenta. Gdy wszystko tak bardzo idzie naprzód, czy dla Luke’a jest tu jeszcze miejsce? A co z Daltonami? Pora się tego dowiedzieć!
Ten tom to właściwie taka próba stworzenia kwintesencji przygód Lucky Luke’a. Czy to się udało? W pewnym sensie na pewno, bo to kwintesencja współczesnych o nim opowieści, czerpiąca pełnymi garściami z klasyki i zawierająca w sobie wszystko to, co być powinno. A co konkretnie? Westernowe schematy łączą się tu z faktami na temat Dzikiego Zachodu, na scenie pojawiają się arcywrogowie Luke’a, czyli Daltonowie, a wszystko to podlane jest absurdalnym humorem i satyrą. I stawia pytanie czy nasz dzielny kowboj – a zatem i seria o nim – nie jest już przeżytkiem. Oczywiście jednocześnie udziela nam odpowiedzi na nie: w żadnym stopniu. A odpowiedzią ta jest sam, udany przecież, album.
Owszem, seria miewała lepsze momenty i tego się nie da zapomnieć. Ale chociaż może żarty nie bawią już tak bardzo, jak te wymyślane przez Goscinnego, serię nadal czyta się lekko, przyjemnie i bez chwili nudy. Tytułowy bohater jak zwykle jest ostoją moralności i sprawiedliwości, wrogowie, ci stali, jak i nowi, bezustannie knują, a wszystko jest jak zawsze i wesołe, i niegłupie, z nutą satyry i odniesień do znanych nam elementów, czy to kulturowych, czy popkulturowych – czy wreszcie także historycznych. Co kupi dorosłych, bardziej obeznanych z tym wszystkim, odbiorców.
A wszystko to uzupełnia niezawodna jak zawsze szata graficzna. Odpowiedzialny za nią Achdé, którego znamy już z całkiem sporej ilości tomów serii, to może nie ojciec całej serii ani twórca postaci najszybszego kowboja na Dzikim Zachodzie, Morris, ale stara się rysować tak, jak on i robi to naprawdę dobrze. Kreska w jego wykonaniu jest czysta, klasyczna, cartoonowa i uzupełniona o prosty, ale świetnie do niej pasujący kolor. Te elementy są doskonale nam znane, ale nieodmiennie robią wrażenie od kilkudziesięciu lat, niemal się nie zmieniając mimo zmiany twórców.
W skrócie: kolejny dobry tom serii. Niby to wszystko już było, po wielokroć, a wciąż bawi. I dużych, i małych, jakby ktoś miał wątpliwości.
Lucky Luke. Lucky Luke kontra Pinkerton. Tom 74
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.