
Lucky Luke. Pod niebem Zachodu. Tom 4
Chwilowo niedostępny
Powiadom o dostępności
Szczegóły produktu
- Data wydania
- 11 sie 2021
- Seria/Cykl
- LUCKY LUKE
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Morris
- Ilustrator
- Morris
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Więcej informacji
| EAN | 9788328159259 |
|---|---|
| SKU | 100960365 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 11 sie 2021 |
| Multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | LUCKY LUKE |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Lucky Luke |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Morris |
| Scenarzysta | Morris |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
Lucky Luke. Pod niebem Zachodu. Tom 4
Recenzje (4)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
"Pod niebem Zachodu" to jeden z pierwszych komiksów serii o Lucky Luke'u (dokładnie czwarty z kolei), dzięki któremu możemy jako czytelnicy przenieść się do początków historii Samotnego Kowboja. I tak też w istocie jest - na naszych oczach Luke ima się różnych zajęć i próbuje zarobić w ten sposób choć kilka dolarów. Trochę to do powszechnego wizerunku Luke'a nie pasuje, jednak tak właśnie zaczynał on swą "karierę" :)
Luke ma puste kieszenie, postanawia więc wystartować w wyścigu, w którym można wygrać aż pięćset dolarów. Liczy na szybkość wiernego konia Jolly Jumpera, nie wie jednak, że pewien bandyta chce pokrzyżować mu plany. Potem zatrudnia się na ranczu, aby pomóc w wiosennym spędzie bydła. Także tym razem musi się zmierzyć ze sprytnymi złoczyńcami. W końcu zostaje menadżerem młodzieńca mającego dynamit w pięściach, ale szybko się przekonuje, że o zwycięstwie na ringu nie zawsze decyduje sprawność bokserska...
Świetny, klasyczny komiks. Widać, że kreska jeszcze się kształtuje, nie jest to bowiem oblicze Luke’a znane dobrze z okresu, w którym cykl „okrzepł” – ewidentnie szukano tu jeszcze optymalnej formuły na całą serię. Nie zmienia to jednak faktu, że komiks jest naprawdę dobry :)
Humor, gagi, porcja znakomitej rozrywki – to wciąż znaki rozpoznawcze Lucky Luke’a. Szkoda tylko trochę, że tym razem nie uświadczymy Daltonów, ale nie można mieć wszystkiego. Bierzmy to, co jest – a jest kolejny świetny komiks będący wizytówką całej serii.
Reasumując: komiks jak najbardziej na plus. Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#luckyluke #podniebemzachodu #egmontpolska #światkomiksu
https://cosnapolce.blogspot.com/2021/09/lucky-luke-pod-niebem-zachodu-morris.html
Kolejny tom „Lucky Luke’a” na polskim rynku to powrót do samych początków serii i absolutnej jej klasyki. Klasyki, nad którą nie pracował jeszcze Goscinny, więc nie jest jeszcze tak udana, jak najlepsze odsłony cyklu. Ale nadal warta jest poznania, zarówno ze wzglądu na jej znaczenie dla komiksu europejskiego, jak i po prostu bardzo sympatyczną rozrywkę, jaką zapewnia czytelnikiem w każdym wieku.
Lucky Luke to człowiek, który nie przywiązuje się do jednego miejsca czy dóbr materialnych. Dziki Zachód przemierza wraz ze swoim wiernym koniem i pistoletami. Ale czasem nawet on potrzebuje pieniędzy. I tak jest właśnie tym razem. Tylko jak ma je zdobyć? Szansą staje się wyścig, którego zwycięzca zgarnie aż pięćset dolarów. Ale kiedy stawką są takie pieniądze, wielu nie gra fair i pojawia się ktoś, kto chce pozbawić naszego kowboja szansy na wygraną.
Na tym, oczywiście, nie koniec. z okazji wiosennego spędu bydła, nasz dzielny kowboj zatrudnia się na ranczu, gdzie znów będzie musiał stawić czoła bandytom. Na koniec zaś czeka go wmieszanie się w… bokserskie rozgrywki. Jak poradzi sobie ze wszystkimi tymi zadaniami?
Ten wczesny tom „Lucky Luke’a”, jak i poprzednio wydane, które tworzył jedynie Morris, wciąż pokazuje, że na tym etapie seria nie miała jeszcze tak wykształconego charakteru, jaki znamy z niej obecnie. Widać to już na pierwszy rzut oka, zanim zaczniecie jeszcze lekturę, w samej szacie graficznej, cartoonowej, to prawda, ale – jak już kiedyś pisałem – bardziej w disnejowskim stylu, z jednoczesnym zachowaniem pewnego przywiązania do realizmu. W pewnym stopniu jest ona także niedbała, przynajmniej w stosunku do czystej kreski wypracowanej po latach. Ale i ma to swój ewidentny urok i klimat, które spodobają się nie tylko najmłodszym. Bo już wtedy cykl miał całkiem sporo ze swojego charakteru, tylko jeszcze nie okrzepł, jak należy.
Fabularnie „Pod niebem Zachodu” to opowieść typowa dla serii, choć też jeszcze nie w pełni wykształcona. Sam ton jest nieco inny, więcej tu slapsticku i humoru obrazkowego utrzymanych w tonacji wczesnych komiksów gazetowych, ale śmieszy to mniej, niż późniejsze scenariusze Goscinnego. Bo nawet jeśli „Lucky Luke” nie jest najwybitniejszym dokonaniem ojca „Asteriksa”, to właśnie za jego rządów cykl przeżywał lata największej świetności. Morris co prawda położył podwaliny pod to wszystko, co widać w tym albumie, ale zabrakło mu maestrii i przełomowego podejścia do tematów, jakie były potem domeną Goscinnego.
W skrócie rzecz ujmując, miłośnicy Lucky Luke’a mimo pewnych mankamentów, mają się z czego cieszyć. W ich ręce trafia bowiem nie tylko klasyczny album z przygodami tego bohatera, ale przede wszystkim wciąż dobry komiks, który warto poznać.
Lucky Luke. Pod niebem Zachodu. Tom 4