
Lucky Luke. Samotny jeździec. Tom 76
Chwilowo niedostępny
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejPowiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328159280 |
|---|---|
| SKU | 100968158 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 1 sty 2021 |
| multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | LUCKY LUKE |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Lucky Luke |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Achdé |
| Scenarzysta | Daniel Pennac, Tonino Benacquiste |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 1 sty 2021
- Seria/Cykl
- LUCKY LUKE
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Daniel Pennac, Tonino Benacquiste
- Ilustrator
- Achdé
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Lucky Luke. Samotny jeździec. Tom 76
Recenzje (4)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Więcej na blogu Zwykłej Matki
Więcej na blogu Zwykłej Matki
Lucky Luke + Daltonowie = klasyka sama w sobie! Wątek Lucke'a i Daltonów to sedno serii o przygodach Samotnego Kowboja, którego przygody ukochały tysiące fanów pod różnymi szerokościami geograficznymi. Chociaż jest więc to głównie dzieło kontynuatorów serii o przygodach Lucke'a, to przygotujmy się na znakomitą dawkę dobrej zabawy! Tym bardziej, że znajdą się w tej części elementy, które trochę nas zaskoczą.
Po nieudanym napadzie Daltonowie znów wpadają w ręce Lucky Luke’a i trafiają do więzienia. Joe wymyśla plan ucieczki, ale pozostali bracia mają dość przywództwa małego szaleńca i się buntują. W tej sytuacji sprytny Joe proponuje, że nowym szefem bandy zostanie ten z nich, który po wydostaniu się zza krat pierwszy zdobędzie milion dolarów. Od tej pory każdy z desperados działa na własną rękę. Lucky Luke ponownie rusza w pościg za zbiegami, jednak tym razem ma utrudnione zadanie, bo musi podążać aż czterema tropami w cztery różne miejsca. A to dopiero początek jego kłopotów, ponieważ bracia wykażą się talentami, których nie ujawniali, gdy działali razem. Samotny Kowboj zastosuje więc nowe metody walki z bandytami – metody niezbyt pasujące do obrońcy prawa...
Nie sposób nie uwielbiać tej serii i nie uśmiechać się na jej widok. Każdy kolejny zeszyt jest fajny. Ok, różnią się one między sobą detalami, pewnie znawcy stwierdziliby, że poszczególne zeszyty są nierówne pod kątem jakości, kreski, fabuły... ale to nie konkurs jakościowy, a po prostu fajny komiks, który ma bawić. A z tego zadania każdy kolejny zeszyt wywiązuje się znakomicie :)
Komiks jest jak najbardziej na plus. Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Najbardziej w tym wszystkim cieszy to, że po raz kolejny możemy podziwiać nieistniejącą już w rzeczywistym świecie scenerię Dzikiego Zachodu, dzięki której seria Lucky Luke podbiła niejedno serce wielbiciela komiksów :) Niniejszy tom wpisuje się w najlepsze tradycje cyklu i jestem więcej niż przekonany, że nie sprawi on zawodu wiernym fanom serii.
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#luckyluke #samotnyjeździec #egmontpolska #egmont #światkomiksu #komiks #dzikizachód #daltonowie #bookstagram #cosnapolce
https://cosnapolce.blogspot.com/2021/11/lucky-luke-samotny-jezdziec-tonino.html
Ile razy czytaliście już opowieści o Daltonach? To w końcu najważniejsi źli serii i trudno by nie powracali raz po raz. Pytanie jednak, czy można powiedzieć jeszcze coś interesującego w ich temacie? A odpowiedź jest jasna, tak. Może niniejszy album nie jest tak znakomity, jak prace Goscinnego, ale wciąż trzyma poziom i zapewnia dobrą rozrywkę dla całej rodziny.
Daltonowie znów rozrabiają. Lucky Luke znów ich łapie. I znów trafiają do więzienia, gdzie wymyślają kolejny plan ucieczki. Problem w tym, że tym razem bracia buntują się przeciw wiecznie wściekłemu Joemu. Ten więc proponuje reszcie wyzwanie: kto pierwszy po wyjściu zza krat zdobędzie milion, zostanie nowym szefem bandy. Tak zaczynają się samotne działania czwórki dotąd nierozłączanych barci. Czy któryś z nich w ogóle poradzi sobie bez reszty?
Tymczasem Lucky Luke ma nie lada problem. Daltonowie zawsze przysparzali mu kłopotów, tym razem jednak musi podążać czterema oddzielnymi tropami. A gdy odkryje, do czego zdolni są wrogowie, gdy działają niezależnie od siebie, będzie musiał uciec się do metod, jakich chyba stosować nie powinien…
Na początku wspominałem, że w „Lucky Luke’u” pełno jest Daltonów i to widać już na pierwszy rzut oka. Spójrzcie tylko na tytułu poszczególnych tomów serii: „Dalton City”, „Wujaszkowie Dalton”, „Daltonowie i zamieć”, „Na tropie Daltonów”, „Ucieczka Daltonów”, „Kuzyni Daltonów”, „Tortilla dla Daltonów” czy „Daltonowie tracą pamięć”. Poza tym czwórka wrednych acz pechowych krewniaków pojawia się też w albumach, gdzie tytuł wcale nie wymienia ich nazwiska. Ale tak to bywa, każdy dobry bohater musi mieć swojego arcywroga, a tym właśnie oni są dla Lucky Luke’a. Poza tym to jeden z najpopularniejszych schematów serii. i nie przypadkiem, bo stanowiący nie tylko jedną z jej wizytówek, ale i też jedną z bardziej udanych rzeczy.,
Wracając jednak do „Samotnego jeźdźca” to całkiem sympatyczny tom „Lucky Luke’a”. Może żarty nie bawią już tak bardzo, jak te wymyślane przez Goscinnego, ale nadal serię czyta się lekko, przyjemnie i bez chwili nudy. Tytułowy bohater jak zwykle jest ostoją moralności i sprawiedliwości, Daltonowie bezustannie knują, a wszystko jest jak zawsze i wesołe, i niegłupie, z nutą satyry i… Tak, twórcy próbowali wprowadzić coś nowego, choćby miała być to tylko zmiana w działaniu Lukcy Luke’a i to też trzeba docenić, nawet jeśli nie do końca im wyszedł ten zabieg.
Szata graficzna także nie zwodzi. Odpowiedzialny za nią Achdé to może nie ojciec całej serii ani twórca postaci najszybszego kowboja na Dzikim Zachodzie, Morris, ale stara się rysiwać tak, jak on i robi to naprawdę dobrze. Jak zwykle pokazał się więc od znakomitej strony. Czysta, klasyczna, cartoonowa kreska plus prosty, ale świetnie do niej pasujący kolor nieodmiennie robią wrażenie od kilkudziesięciu lat niemal się nie zmieniając mimo zmiany twórców. I nie przestaną urzekać, bo takie rzeczy się nie starzeją.

Lucky Luke. Samotny jeździec. Tom 76