
Smerfy i smok z jeziora. Tom 36
Chwilowo niedostępny
Powiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328142329 |
|---|---|
| SKU | 100897379 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 14 paź 2020 |
| Multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | SMERFY KOMIKS |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Autor/Twórca | Thierry Culliford |
| Bohater | Smerfy |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Miguel Díaz, Jeroen De Coninck |
| Scenarzysta | Alain Jost, Thierry Culliford |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
- Data wydania
- 14 paź 2020
- Seria/Cykl
- SMERFY KOMIKS
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Alain Jost, Thierry Culliford
- Ilustrator
- Miguel Díaz, Jeroen De Coninck
- Autor/Twórca
- Thierry Culliford
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Smerfy i smok z jeziora. Tom 36
Recenzje (2)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Smerfy dość często spotykają się na co dzień z różnymi dziwami, ale żeby spotkać potwora ze skrzydłami, który na dodatek wyłania się z jeziora? Coś takiego mogłoby wystarczyć każdego - nawet Osiłka! Czy wspomniany potwór rzeczywiście okaże się smerfnym koszmarem na jawie, który zagrozi istnieniu wioski naszych niebieskich przyjaciół? A może ów potwór wcale nie jest takim groźnym potworem, a za jego historią kryje się jakaś tajemnica?
Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale mogę zdradzić, że Smerfy nie mają się tym razem tak naprawdę czego bać ;) Potwór z jeziora okaże się być bowiem całkiem przyjaznym smokiem, który... ma problem. Jeśli nie liczyć jego uszkodzonych skrzydeł, to Fafnir (tak bowiem przyjazna bestia ma na imię) stracił swego pana, którego uwięziono w pewnym zamku. Smerfy jak zawsze zechcą pomóc, tylko że tym razem oznaczać to będzie wmieszanie się w sprawy ludzi - a tego Smerfy zawsze unikały jak ognia...
Cóż można rzec prócz rzeczy oczywistej - mamy do czynienia z absolutną klasyką komiksu. Kreska świetna, Smerfy przyjemnie znajome, perypetie za perypetiami, znakomity humor pełen gagów; jest tutaj wszystko to, za co kolejne pokolenia kochają tę historię :)
Świetna zabawa, znakomity humor, dobry pomysł na fabułę, cały czas ten sam wysoki poziom rozrywki - wszystko w smerfowej serii jest w dalszym ciągu na swoim miejscu :) To niezmiernie cieszy, wszak Smerfy to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, z której... chyba nigdy tak do końca nie wyrosłem ;) A teraz to już nie tylko moja ulubiona bajka - mogę śmiało powiedzieć, że moja córka już dawno temu połknęła smerfnego bakcyla :)
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
Więcej tutaj:
https://egmont.pl/Smerfy-i-smok-z-jeziora.-Tom-36,34405411,p.html
#Smerfy #SmerfyKomiks #SmerfyISmokZJeziora #EgmontPolska
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/11/smerfy-i-smok-z-jeaziora-alain-jost.html
„Smerfy” to jedna z tych komiksowych serii, których nie trzeba nikomu polecać. Każdy, nawet jeśli nie czytał żądnej z przygód małych niebieskich stworków, z pewnością je zna i miał z nimi jakiś kontakt. Warto jednak polecać kolejne jej odsłony, bo o ile nikt nie ma wątpliwości, ze klasykę Peyo absolutnie warto znać i mieć na swojej półce, to już w przypadku kontynuatorów jego spuścizny może uważać inaczej. A niesłusznie, bo nawet jeśli czasem zdarzają się słabsze tomy, to i tak „Smerfy” są dobrą rozrywką. I taką jest też najnowszy jej tom.
Są na tym świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły. I są też rzeczy, które nawet tak odważne Smerfy, jak Osiłek potrafią wystraszyć, jak nic nigdy w życiu. A co takiego może przerazić naszego jakże silnego bohatera? Oczywiście tajemniczy potwór wyłaniający się z jeziora. Czym jest ta ogromna bestia, która najprawdopodobniej z łatwością mogłaby zniszczyć wioskę naszych niebieskich skrzatów? I jaki jest jej prawdziwy cel? Na Papę Smerfa i jego towarzyszy czeka nie lada wyzwanie, kiedy okaże się, że będą musieli wybrać się do ludzi, którzy tak bardzo zawsze unikają. Co jednak wyniknie z tej przygody? I czego nauczą się Smerfy tym razem?
Każdy wie, jakie są Smerfy. Małe, niebieskie, urocze… Czasem wykurzające, ale cóż, taki ich urok. Jest ich w końcu setka, każdy jest inny, każdy reprezentuje inną naszą cechę czy zainteresowanie. Fabuła, pełna przygód i niezwykłości, a także obowiązkowego humoru i dydaktycznego wymiaru, zawsze koncentruje się wokół naszych bohaterów, natomiast tak zwany czynnik ludzki rzadko jest na łamach serii ukazywany – poza Gargamelem oczywiście. Ten tom jednak dość mocno eksponuje człowieka, jako część świata małych niebieskich stworków, co stanowi pewne novum. Ale cała reszta jest taka sama.
Warto jednak nadmienić, że ten tom to nie tyle samodzielna opowieść, ile wariacja na temat legendy o Świętym Jerzym i smoku. Nie pierwsza w świecie komiksu, że wspomnę tylko ciekawą reinterpretację ze świata „Aliens”, gdzie smokiem był w rzeczywistości Obcy, ale udana, oferująca i przygody, i humor, i magię, i wreszcie obowiązkowe przesłanie także. I są też rysunki. Klasyczne, cartoonowe, znakomite. Na tym polu nowe komiksy nic się nie zmieniły. Nie poszły drogą filmów kinowych, nie szukały uwspółcześnienia, nawet ich kolor pozostał tradycyjny, tak samo jak metody wykonania, ale to właśnie Peyo robił to najlepiej. Dla oczu to wielka przyjemność, trącająca sentymentalną nutę w sercach czytelników na Smerfach wychowanych i intrygująca nowych odbiorców.
Dlatego też polecam gorąco. „Smerfy” tradycyjnie nie zawodzą. A na przyszłość pozostaje mieć nadzieję, że oprócz kontynuowania ich przygód Egmont pokusi się o więcej klasyki Peya, warto by nowe pokolenia poznały te nieśmiertelne komiksy, które po dziś dzień pozostają rewelacyjnymi historiami.
Smerfy dość często spotykają się na co dzień z różnymi dziwami, ale żeby spotkać potwora ze skrzydłami, który na dodatek wyłania się z jeziora? Coś takiego mogłoby wystarczyć każdego - nawet Osiłka! Czy wspomniany potwór rzeczywiście okaże się smerfnym koszmarem na jawie, który zagrozi istnieniu wioski naszych niebieskich przyjaciół? A może ów potwór wcale nie jest takim groźnym potworem, a za jego historią kryje się jakaś tajemnica?
Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale mogę zdradzić, że Smerfy nie mają się tym razem tak naprawdę czego bać ;) Potwór z jeziora okaże się być bowiem całkiem przyjaznym smokiem, który... ma problem. Jeśli nie liczyć jego uszkodzonych skrzydeł, to Fafnir (tak bowiem przyjazna bestia ma na imię) stracił swego pana, którego uwięziono w pewnym zamku. Smerfy jak zawsze zechcą pomóc, tylko że tym razem oznaczać to będzie wmieszanie się w sprawy ludzi - a tego Smerfy zawsze unikały jak ognia...
Cóż można rzec prócz rzeczy oczywistej - mamy do czynienia z absolutną klasyką komiksu. Kreska świetna, Smerfy przyjemnie znajome, perypetie za perypetiami, znakomity humor pełen gagów; jest tutaj wszystko to, za co kolejne pokolenia kochają tę historię :)
Świetna zabawa, znakomity humor, dobry pomysł na fabułę, cały czas ten sam wysoki poziom rozrywki - wszystko w smerfowej serii jest w dalszym ciągu na swoim miejscu :) To niezmiernie cieszy, wszak Smerfy to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, z której... chyba nigdy tak do końca nie wyrosłem ;) A teraz to już nie tylko moja ulubiona bajka - mogę śmiało powiedzieć, że moja córka już dawno temu połknęła smerfnego bakcyla :)
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
Więcej tutaj:
https://egmont.pl/Smerfy-i-smok-z-jeziora.-Tom-36,34405411,p.html
#Smerfy #SmerfyKomiks #SmerfyISmokZJeziora #EgmontPolska
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/11/smerfy-i-smok-z-jeaziora-alain-jost.html
„Smerfy” to jedna z tych komiksowych serii, których nie trzeba nikomu polecać. Każdy, nawet jeśli nie czytał żądnej z przygód małych niebieskich stworków, z pewnością je zna i miał z nimi jakiś kontakt. Warto jednak polecać kolejne jej odsłony, bo o ile nikt nie ma wątpliwości, ze klasykę Peyo absolutnie warto znać i mieć na swojej półce, to już w przypadku kontynuatorów jego spuścizny może uważać inaczej. A niesłusznie, bo nawet jeśli czasem zdarzają się słabsze tomy, to i tak „Smerfy” są dobrą rozrywką. I taką jest też najnowszy jej tom.
Są na tym świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły. I są też rzeczy, które nawet tak odważne Smerfy, jak Osiłek potrafią wystraszyć, jak nic nigdy w życiu. A co takiego może przerazić naszego jakże silnego bohatera? Oczywiście tajemniczy potwór wyłaniający się z jeziora. Czym jest ta ogromna bestia, która najprawdopodobniej z łatwością mogłaby zniszczyć wioskę naszych niebieskich skrzatów? I jaki jest jej prawdziwy cel? Na Papę Smerfa i jego towarzyszy czeka nie lada wyzwanie, kiedy okaże się, że będą musieli wybrać się do ludzi, którzy tak bardzo zawsze unikają. Co jednak wyniknie z tej przygody? I czego nauczą się Smerfy tym razem?
Każdy wie, jakie są Smerfy. Małe, niebieskie, urocze… Czasem wykurzające, ale cóż, taki ich urok. Jest ich w końcu setka, każdy jest inny, każdy reprezentuje inną naszą cechę czy zainteresowanie. Fabuła, pełna przygód i niezwykłości, a także obowiązkowego humoru i dydaktycznego wymiaru, zawsze koncentruje się wokół naszych bohaterów, natomiast tak zwany czynnik ludzki rzadko jest na łamach serii ukazywany – poza Gargamelem oczywiście. Ten tom jednak dość mocno eksponuje człowieka, jako część świata małych niebieskich stworków, co stanowi pewne novum. Ale cała reszta jest taka sama.
Warto jednak nadmienić, że ten tom to nie tyle samodzielna opowieść, ile wariacja na temat legendy o Świętym Jerzym i smoku. Nie pierwsza w świecie komiksu, że wspomnę tylko ciekawą reinterpretację ze świata „Aliens”, gdzie smokiem był w rzeczywistości Obcy, ale udana, oferująca i przygody, i humor, i magię, i wreszcie obowiązkowe przesłanie także. I są też rysunki. Klasyczne, cartoonowe, znakomite. Na tym polu nowe komiksy nic się nie zmieniły. Nie poszły drogą filmów kinowych, nie szukały uwspółcześnienia, nawet ich kolor pozostał tradycyjny, tak samo jak metody wykonania, ale to właśnie Peyo robił to najlepiej. Dla oczu to wielka przyjemność, trącająca sentymentalną nutę w sercach czytelników na Smerfach wychowanych i intrygująca nowych odbiorców.
Dlatego też polecam gorąco. „Smerfy” tradycyjnie nie zawodzą. A na przyszłość pozostaje mieć nadzieję, że oprócz kontynuowania ich przygód Egmont pokusi się o więcej klasyki Peya, warto by nowe pokolenia poznały te nieśmiertelne komiksy, które po dziś dzień pozostają rewelacyjnymi historiami.

Smerfy i smok z jeziora. Tom 36