
Yakari. Więźniowie wyspy. Tom 9
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328198388 |
|---|---|
| SKU | 100901824 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 12 lis 2020 |
| multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | YAKARI |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Derib |
| Scenarzysta | Job |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 12 lis 2020
- Seria/Cykl
- YAKARI
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Job
- Ilustrator
- Derib
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Yakari. Więźniowie wyspy. Tom 9
Recenzje (2)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Sympatyczny mały Indianin kolejny raz - chcąc być dokładnym: po raz dziewiąty - wyrusza na spotkanie wielkiej przygody. Towarzyszą mu Mały Piorun i Tęcza, a wspomniana przygoda wyniknęła ze zwyczajnej w sumie rzeczy, jaką była niewinna wycieczka na pewien półwysep... Sprawy zaczynają się komplikować po długotrwałej ulewie, która nie tylko uwięziła trójkę przyjaciół na miejscu, ale także przemieniła półwysep w najprawdziwszą wyspę (!).
Yakari, Tęcza i Mały Piorun mają przez wspomnianą ulewę nie lada problem. Muszą w końcu wrócić jakoś do domu, a wygląda na to, że mogą sami tej sztuki nie dokonać... Potrzebują pomocy, wyruszają więc w głąb niedawnego półwyspu, a obecnie wyspy. W ten sposób spotykają pewną zwierzęcą rodzinę, na którą poluje bezlitosny wróg. Dla małego Indianina staje się jasne, że wszystkie problemy trzeba załatwić w tej sytuacji razem. Ale zacząć należy od pokonania bezlitosnego przeciwnika... Inaczej trójka przyjaciół być może już nigdy nie wróci do domu...
Jak zawsze w przypadku serii „Yakari” dostajemy do ręki bardzo ładny komiks :) Uwagę zwraca bardzo przyjemna dla oka kreska i niepowtarzalny, sympatyczny klimat całej opowieści. Pod tym względem "Yakari" może się moim skromnym zdaniem równać tylko z "Lucky Lukiem" - obydwa tytuły to esencja komiksów umiejscowionych na Dzikim Zachodzie :)
Komiks stoi na dobrym poziomie. Zajmujący, z ciekawą oraz wyrazistą kreską, niepozbawiony poczucia humoru oraz - jak zawsze - morału. Dziki Zachód w komiksach z serii „Yakari” ma fajne, dziecięce wręcz oblicze. Dla takiego też – dziecięcego – odbiorcy przeznaczona jest ta seria. W niczym nie ujmuje to jednak klimatu całej opowieści, który przypadnie do gustu także nieco starszym wielbicielom Dzikiego Zachodu :)
Polecam.
#Yakari #WięźniowieWyspy #Komiks #EgmontPolska
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/12/yakari-wiezniowie-wyspy-derib-job.html
„Yakari” to jedna z prostszych serii komiksowych dla dzieci – oczywiście jeśli mowa o europejskiej klasyce komiksu humorystycznego dostępnych obecnie na naszym rynku – ale nadal pozostająca bardzo atrakcyjną i intrygującą rozrywką. Przypominająca disnejowskie hity kinowe, dostarcza przygód, humoru, emocji i porcji dydaktyzmu. A wszystko to, tradycyjnie, w bardzo ujmującej oprawie graficznej i świetnym wydaniu.
To miała być zwykła wycieczka. Wyprawa jakich wiele, coś dla odpoczynku, chwili oddechu po typowych przygodach i niebezpieczeństwach. Niestety nie wyszło. Yakari, Tęcza i Mały Piorun docierają co prawda na piękny półwysep, jednak wtedy zaczyna padać deszcz. Deszcz zmienia się w ulewę, ulewa trwa, w końcu zaś wody jest tyle, że zaczyna się powódź. Nasi bohaterowie zostają odcięci od reszty świata na skrawku suchego lądu i nie mają najmniejszego pojęcia, jak się stąd wydostać i wrócić do domu. Jakby tego było mało, ich losy przecinają się z losem uciekających przed morderczym wrogiem zwierząt. Na Yakariego i jego towarzyszy czeka trudne wyzwanie – muszą pokonać bezlitosnego przeciwnika, ocalić zwierzęcą rodzinę, jakoś wydostać się z miejsca, w którym utkwili i wrócić do domu. Czy im się to uda?
„Yakari” to klasyk. Znany (także dzięki emitowanemu również w Polsce serialowi animowanemu, jaki powstał na jego podstawie), ceniony i od lat bawiący głównie małych – chociaż i niejeden duży odbiorca znajdzie tu coś dla siebie. Bo rzecz jest po prostu lekka, sympatyczna, urocza, może i oczywista jeśli chodzi o treść, może i nie zaskakuje, ale jakie to ma znaczenie, gdy odbiorca daje się wciągnąć i pochłania album dosłownie na raz.
I z tym na raz nie jest żadną przesadą. Scenarzysta tej serii, ukrywający się pod pseudonimem Job, Szwajcar André Jobin, skupia się nie na dialogach, a przekazaniu treści za pomocą samej akcji i wydarzeń. Dzięki temu w „Yakarim” nie ma wiele do czytania (co ma szansę spodobać się czytelnikom, którzy jednak za nadmiarem słowa pisanego nie przepadają – we współczesnym świecie nastawionym na szybki odbiór treści takich nie brakuje – a co za tym idzie przekonać się do podobnej formy) i całość pochłania się szybko. Pod tym względem można powiedzieć, że twórcy „Yakariego” wyprzedzili swoje czasy, tworząc opowieść, która opowiadając więcej obrazami, nadaje się idealnie do XXI wieku.
Oczywiście przez to większa odpowiedzialność za całość spadała na rysownika, Deriba (a właściwie Claudea de Ribaupierre’a). Ten jedna z postawionego przed nim zadania wybrnął iście rewelacyjnie, bo jego ilustracje świetnie opowiadają historie Joba, a jednocześnie są po prostu najlepszą częścią „Yakariego”. Z jednej strony cartoonowe, kojarzące się ze „Smerfami”, z drugiej dopracowane i realistyczne, jeśli chodzi o tła, wpadają w oko i sprawiają, że po serię autentycznie warto jest sięgnąć. Ale, że i scenariusze także nie zawodzą, cykl ten mogę Wam polecić z czystym sercem. Tym bardziej, że komiksy te wcale nie są puste i starają się zaszczepić w dzieciach troskę o zwierzęta.
Sympatyczny mały Indianin kolejny raz - chcąc być dokładnym: po raz dziewiąty - wyrusza na spotkanie wielkiej przygody. Towarzyszą mu Mały Piorun i Tęcza, a wspomniana przygoda wyniknęła ze zwyczajnej w sumie rzeczy, jaką była niewinna wycieczka na pewien półwysep... Sprawy zaczynają się komplikować po długotrwałej ulewie, która nie tylko uwięziła trójkę przyjaciół na miejscu, ale także przemieniła półwysep w najprawdziwszą wyspę (!).
Yakari, Tęcza i Mały Piorun mają przez wspomnianą ulewę nie lada problem. Muszą w końcu wrócić jakoś do domu, a wygląda na to, że mogą sami tej sztuki nie dokonać... Potrzebują pomocy, wyruszają więc w głąb niedawnego półwyspu, a obecnie wyspy. W ten sposób spotykają pewną zwierzęcą rodzinę, na którą poluje bezlitosny wróg. Dla małego Indianina staje się jasne, że wszystkie problemy trzeba załatwić w tej sytuacji razem. Ale zacząć należy od pokonania bezlitosnego przeciwnika... Inaczej trójka przyjaciół być może już nigdy nie wróci do domu...
Jak zawsze w przypadku serii „Yakari” dostajemy do ręki bardzo ładny komiks :) Uwagę zwraca bardzo przyjemna dla oka kreska i niepowtarzalny, sympatyczny klimat całej opowieści. Pod tym względem "Yakari" może się moim skromnym zdaniem równać tylko z "Lucky Lukiem" - obydwa tytuły to esencja komiksów umiejscowionych na Dzikim Zachodzie :)
Komiks stoi na dobrym poziomie. Zajmujący, z ciekawą oraz wyrazistą kreską, niepozbawiony poczucia humoru oraz - jak zawsze - morału. Dziki Zachód w komiksach z serii „Yakari” ma fajne, dziecięce wręcz oblicze. Dla takiego też – dziecięcego – odbiorcy przeznaczona jest ta seria. W niczym nie ujmuje to jednak klimatu całej opowieści, który przypadnie do gustu także nieco starszym wielbicielom Dzikiego Zachodu :)
Polecam.
#Yakari #WięźniowieWyspy #Komiks #EgmontPolska
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/12/yakari-wiezniowie-wyspy-derib-job.html
„Yakari” to jedna z prostszych serii komiksowych dla dzieci – oczywiście jeśli mowa o europejskiej klasyce komiksu humorystycznego dostępnych obecnie na naszym rynku – ale nadal pozostająca bardzo atrakcyjną i intrygującą rozrywką. Przypominająca disnejowskie hity kinowe, dostarcza przygód, humoru, emocji i porcji dydaktyzmu. A wszystko to, tradycyjnie, w bardzo ujmującej oprawie graficznej i świetnym wydaniu.
To miała być zwykła wycieczka. Wyprawa jakich wiele, coś dla odpoczynku, chwili oddechu po typowych przygodach i niebezpieczeństwach. Niestety nie wyszło. Yakari, Tęcza i Mały Piorun docierają co prawda na piękny półwysep, jednak wtedy zaczyna padać deszcz. Deszcz zmienia się w ulewę, ulewa trwa, w końcu zaś wody jest tyle, że zaczyna się powódź. Nasi bohaterowie zostają odcięci od reszty świata na skrawku suchego lądu i nie mają najmniejszego pojęcia, jak się stąd wydostać i wrócić do domu. Jakby tego było mało, ich losy przecinają się z losem uciekających przed morderczym wrogiem zwierząt. Na Yakariego i jego towarzyszy czeka trudne wyzwanie – muszą pokonać bezlitosnego przeciwnika, ocalić zwierzęcą rodzinę, jakoś wydostać się z miejsca, w którym utkwili i wrócić do domu. Czy im się to uda?
„Yakari” to klasyk. Znany (także dzięki emitowanemu również w Polsce serialowi animowanemu, jaki powstał na jego podstawie), ceniony i od lat bawiący głównie małych – chociaż i niejeden duży odbiorca znajdzie tu coś dla siebie. Bo rzecz jest po prostu lekka, sympatyczna, urocza, może i oczywista jeśli chodzi o treść, może i nie zaskakuje, ale jakie to ma znaczenie, gdy odbiorca daje się wciągnąć i pochłania album dosłownie na raz.
I z tym na raz nie jest żadną przesadą. Scenarzysta tej serii, ukrywający się pod pseudonimem Job, Szwajcar André Jobin, skupia się nie na dialogach, a przekazaniu treści za pomocą samej akcji i wydarzeń. Dzięki temu w „Yakarim” nie ma wiele do czytania (co ma szansę spodobać się czytelnikom, którzy jednak za nadmiarem słowa pisanego nie przepadają – we współczesnym świecie nastawionym na szybki odbiór treści takich nie brakuje – a co za tym idzie przekonać się do podobnej formy) i całość pochłania się szybko. Pod tym względem można powiedzieć, że twórcy „Yakariego” wyprzedzili swoje czasy, tworząc opowieść, która opowiadając więcej obrazami, nadaje się idealnie do XXI wieku.
Oczywiście przez to większa odpowiedzialność za całość spadała na rysownika, Deriba (a właściwie Claudea de Ribaupierre’a). Ten jedna z postawionego przed nim zadania wybrnął iście rewelacyjnie, bo jego ilustracje świetnie opowiadają historie Joba, a jednocześnie są po prostu najlepszą częścią „Yakariego”. Z jednej strony cartoonowe, kojarzące się ze „Smerfami”, z drugiej dopracowane i realistyczne, jeśli chodzi o tła, wpadają w oko i sprawiają, że po serię autentycznie warto jest sięgnąć. Ale, że i scenariusze także nie zawodzą, cykl ten mogę Wam polecić z czystym sercem. Tym bardziej, że komiksy te wcale nie są puste i starają się zaszczepić w dzieciach troskę o zwierzęta.

Yakari. Więźniowie wyspy. Tom 9