
Zupa ze Smerfów. Tom 10
Chwilowo niedostępny
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejPowiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328159440 |
|---|---|
| SKU | 100943970 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 1 sty 2021 |
| Seria/Cykl | SMERFY KOMIKS |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Smerfy |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Peyo |
| Scenarzysta | Peyo, Yvan Delporte |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 1 sty 2021
- Seria/Cykl
- SMERFY KOMIKS
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Peyo, Yvan Delporte
- Ilustrator
- Peyo
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Zupa ze Smerfów. Tom 10
Recenzje (9)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Chrystus
Mahomed
Marekśmierć
O komiksie możemy przeczytać, że:
W wiosce pośrodku wielkiego lasu znów zdarzy się coś niezwykłego... Kolejne przygody wesołych Smerfów! Do drzwi zrujnowanego zamku Gargamela puka olbrzym Pasibrzuch, który jest ciągle głodny. Gdyby mógł, zjadłby cały świat! Czarownik nie słynie z talentów kulinarnych, a jego spiżarnia świeci pustkami, ale wpada na sprytny pomysł, jak nakarmić olbrzyma, a jednocześnie pozbyć się znienawidzonych Smerfów. Czy podstępny plan Gargamela się powiedzie? Czy niebieskie skrzaty zdołają się obronić przed obżartuchem? Po tej mrożącej krew w żyłach historii przyjdzie pora na... powrót Smerfetki!
Słowem podsumowania. I ten album sprawi że czytelnik uśmiechnie się nieraz śledząc kolejne zwariowane przygody niebieskich stworków. Szczególnie w pierwszej historyjce jest dużo powodów do śmiechu. Bo wiadomo, że tam gdzie Gargamel, to Smerfy raczej dadzą sobie radę, przy okazji ucierając długi nos podłego czarownika. Pozostałe historyjki także mogą się spodobać.
Przed nami zestaw smerfnych historii (ta tytułowa nie jest bowiem jedyną w tej odsłonie przygód niebieskich skrzatów), które przypadną do gustu każdemu wielbicielowi niebieskich komiksowych dzieci Peyo. Tym razem powieje jednak trochę grozą, albowiem ktoś wpadnie na pomysł, aby ze Smerfów przyrządzić... zupę!
Tym kimś będzie oczywiście nie kto inny, tylko podstępny Gargamel. Jednak sam z siebie na ten pomysł nie wpadnie, będzie on potrzebą chwili - do drzwi zrujnowanego zamku Gargamela zapuka bowiem wiecznie głodny olbrzym Pasibrzuch. Czarnoksiężnik nie zaryzykuje narażenia się na gniew olbrzyma - i stąd pomysł na smerfną zupę (a przy okazji na pozbycie się wrednych, niebieskich stworów). Czy plan Gargamela się powiedzie? I czy Pasibrzuch będzie wreszcie najedzony? ;)
Cóż można rzec prócz rzeczy oczywistej - mamy do czynienia z absolutną klasyką komiksu. Kreska świetna, Smerfy przyjemnie znajome, perypetie za perypetiami, znakomity humor pełen gagów; jest tutaj wszystko to, za co kolejne pokolenia kochają tę historię :)
Świetna zabawa, znakomity humor, dobry pomysł na fabułę, cały czas ten sam wysoki poziom rozrywki - wszystko w smerfowej serii jest w dalszym ciągu na swoim miejscu :) To niezmiernie cieszy, wszak Smerfy to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, z której... chyba nigdy tak do końca nie wyrosłem ;) A teraz to już nie tylko moja ulubiona bajka - mogę śmiało powiedzieć, że moja córka już dawno temu połknęła smerfnego bakcyla :)
Historie ze Smerfami się nie starzeją. I prawdopodobnie nie zestarzeją się nigdy, co jest dobrą wiadomością - miło jest patrzeć jak młode pokolenie poznaje coś, co samemu bardzo się lubiło będąc dzieckiem :)
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#smerfy #smerfykomiks #zupazesmerfów #światkomiksu #egmontpolska
https://cosnapolce.blogspot.com/2021/06/zupa-ze-smerfow-peyo-yvan-delporte.html
„Zupa ze Smerfów” to kolejny znany już na polskim rynku album z przygodami małych niebieskich stworków, który po latach doczekał się wznowienia. Kto więc jeszcze go nie czytał, ma teraz szansę naprawić ten błąd. A warto to zrobić, bo to kolejna porcja iście rewelacyjnej rozrywki, którą warto polecić całej rodzinie.
Gargamel od zawsze próbuje zdobyć Smerfy dla swoich niecnych celów. Próbował już różnych na to sposobów, zawsze jednak bezskutecznie. Ale teraz, nieoczekiwanie, wpada na kolejną ideę, która ma mu zapewnić sukces. Czy jednak tym razem przełamie złą passę?
Kiedy do jego zamku przybywa wiecznie głodny olbrzym Pasibrzuch, Gargamel wydaje się mieć nie lada kłopot. Bo jak tu przyrządzić mu coś do jedzenia, kiedy nie ma się wielkich talentów kulinarnych? Tu jednak przychodzi z pomocą jego pomysłowość i tak oto Gargamel znajduje sposób, by nie tylko nakarmić Pasibrzucha, ale też i pozbyć się Smerfów. Zaczynają się, więc przygotowania do przyrządzenia zupy z małych niebieskich skrzatów. Ale czy się to uda? A to przecież nie koniec, bo oto na horyzoncie już czai się… powrót Smerfetki. Co on ze sobą przyniesie?
Smerfy to jedne z tych postaci, które towarzyszą mi od najmłodszych lat. Z jednej strony, dlatego że kiedy byłem dzieckiem, panował boom na nie. Z drugiej jednak, i najważniejszej, małe niebieskie stworki i ich przygody były rewelacyjne, wciągały, bawiły i pouczały. Owszem, będąc dzieckiem nie mogłem docenić ich satyrycznej strony, zaangażowanej tematyki i im podobnych. Ale i tak zaczytywałem się „Smerfami” i zaczytuję nadal, odkrywając inną ich stronę i sentyment, jaki wzbudza. I właśnie to odkryłem też w tym albumie, który czytałem lata temu i od tamtej pory nie odświeżałem go sobie.
Tak, jak wszystkie „Smerfy”, tak i ten tom podobał mi się w dzieciństwie i urzekał mnie też teraz. Niby temat jest tu stary, jak świat, bo prezentuje kolejną konfrontację z największym wrogiem, ale talent Peyo sprawił, że w ręce czytelników trafia naprawdę znakomita, śmiesząca, ale daleka od pustej rozrywki historia dla każdego. A właściwie dwie historie, które są tak samo udane i, oczywiście, wyśmienicie zilustrowane (a także ładnie wydane).
I chociaż przecież klasyki takiej, jak „Smerfy” nikomu akurat polecać nie trzeba i tak gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po ten tom, jak i całą serię. Kto wie, może wciąż są tacy, którzy nie czytali jeszcze przygód małych niebieskich stworków? A to rozrywka znakomicie napisana i świetnie zilustrowana, która pozostaje jednym z najlepszych dzieł w swoim gatunku i jest znakomita nawet, kiedy czytelnik się już zestarzeje i nie uważa, by podobne dzieła miały mu coś jeszcze do zaoferowania.

Zupa ze Smerfów. Tom 10