
Star Wars Komiks. Star Wars – Poe Dameron: Iskra i płomień. Tom 8
Chwilowo niedostępny
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejPowiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328198449 |
|---|---|
| SKU | 100868895 |
| Liczba stron | 148 |
| Data wydania | 8 maj 2020 |
| multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | STAR WARS KOMIKS |
| Wymiary | 17.0x26.0cm |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Star Wars |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Angel Unzueta |
| Scenarzysta | Charles Soule |
| Tłumacz | Katarzyna Nowakowska |
- Data wydania
- 8 maj 2020
- Seria/Cykl
- STAR WARS KOMIKS
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Charles Soule
- Ilustrator
- Angel Unzueta
- Tłumacz
- Katarzyna Nowakowska
Star Wars Komiks. Star Wars – Poe Dameron: Iskra i płomień. Tom 8
Recenzje (5)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Na samym wstępie kilka informacji dla osób niezbyt obeznanych w tematyce Nowego Kanonu. Recenzowany tytuł jest trzecim i ostatnim tomem serii przygód Poe Damerona, który zamyka zarówno jego historię, jak i opowieść o Eskadrze Czarnych (całość skonstruowana jest w taki sposób, że tytuł można czytać bez znajomości wcześniejszych części, chociaż pewne elementy będą wtedy dla czytelnika trudne do zrozumienia). Scenariuszem po raz kolejny zajął się nikt inny jak Charles Soule. Podzielił on swoje dzieło na trzy zasadniczo wyróżniające się części.
W pierwszej z nich tak jak zostało to już wspomniane, mamy do czynienia z obrazem doskonale znanych z filmów. Na całe szczęście twórca nie idzie najprostszą możliwą ścieżką i nie tworzy swojego dzieła metodą kopiuj - wklej. Owszem widzimy tutaj fragmenty znanej historii, jest jedna ona w pewien sposób uzupełniona. To, co można było widzieć na ekranie kina, jest pełne mniejszych lub większych luk fabularnych oraz całej masy niedopowiedzeń. Powstałe dziury łatają liczne książki i komiksy i tak też jest i w tym przypadku. Soule cofając się w przeszłość i pokazując poczynienia Damerona, stara się jednocześnie dodać tutaj pewne historie uzupełniające, które prezentują się naprawdę dobrze. Jedną z ciekawostek będzie np. możliwość zobaczenia jak plany Bazy Starkiller dostały się w ręce Ruchu Oporu, oraz zobaczenie części samej bitwy z troszkę innej strony.
Drugi poruszony tutaj wątek skupia się bezpośrednio na Eskadrze Czarnych, którzy wyruszyli w bezkres galaktyki z tajną misją otrzymaną od samej Lei Organy. Nie można tutaj zagłębiać się w szczegóły tak, aby nadmiernie „nie spoilerować”, więc wystarczy napisać, że ten fragment historii jest naprawdę udany pod względem konstrukcyjnym i dosyć dynamiczny.
Na sam koniec na czytelnika czeka trzecia krótka historia, dedykowana ewidentnie najmłodszemu czytelnikowi, w której to BB8 dzięki swojej interwencji łączy serca dwójki nieśmiałych członków Ruchu Oporu. Krótki i prosty 4 stronicowy dodatek do właściwej historii nic dodać, nic ująć.
Całościowo scenariusz komiksu można ocenić dosyć pozytywnie, należy jednak pamiętać o tym, że nie ma tutaj mowy o czymś naprawdę „wybitnym” i raczej tytuł kierowany jest do „młodzieży”. Jest to jednak moje mocno subiektywne odczucie. Szczególnie że moim zdaniem cały Nowy Kanon od momentu przejęcia przez Disneya, stara się być nadmiernie dostosowany do potrzeb naprawdę szerokiej grupy odbiorców (jak coś jest dla wszystkich to…).
Jeśli chodzi o oprawę graficzną zeszytówki, za którą odpowiedzialny jest Angel Unzueta, prezentuje się ona poprawnie. Jest to chyba najlepsze z możliwych określeń tego co otrzymujemy, na kolejnych stronach tytułu. Kreska jest wyrazista, z pewnymi mniejszymi lub większymi wpadkami, potrafi jednak przykuć wzrok odbiorcy (szczególnie jeśli
Na samym wstępie kilka informacji dla osób niezbyt obeznanych w tematyce Nowego Kanonu. Recenzowany tytuł jest trzecim i ostatnim tomem serii przygód Poe Damerona, który zamyka zarówno jego historię, jak i opowieść o Eskadrze Czarnych (całość skonstruowana jest w taki sposób, że tytuł można czytać bez znajomości wcześniejszych części, chociaż pewne elementy będą wtedy dla czytelnika trudne do zrozumienia). Scenariuszem po raz kolejny zajął się nikt inny jak Charles Soule. Podzielił on swoje dzieło na trzy zasadniczo wyróżniające się części.
W pierwszej z nich tak jak zostało to już wspomniane, mamy do czynienia z obrazem doskonale znanych z filmów. Na całe szczęście twórca nie idzie najprostszą możliwą ścieżką i nie tworzy swojego dzieła metodą kopiuj - wklej. Owszem widzimy tutaj fragmenty znanej historii, jest jedna ona w pewien sposób uzupełniona. To, co można było widzieć na ekranie kina, jest pełne mniejszych lub większych luk fabularnych oraz całej masy niedopowiedzeń. Powstałe dziury łatają liczne książki i komiksy i tak też jest i w tym przypadku. Soule cofając się w przeszłość i pokazując poczynienia Damerona, stara się jednocześnie dodać tutaj pewne historie uzupełniające, które prezentują się naprawdę dobrze. Jedną z ciekawostek będzie np. możliwość zobaczenia jak plany Bazy Starkiller dostały się w ręce Ruchu Oporu, oraz zobaczenie części samej bitwy z troszkę innej strony.
Drugi poruszony tutaj wątek skupia się bezpośrednio na Eskadrze Czarnych, którzy wyruszyli w bezkres galaktyki z tajną misją otrzymaną od samej Lei Organy. Nie można tutaj zagłębiać się w szczegóły tak, aby nadmiernie „nie spoilerować”, więc wystarczy napisać, że ten fragment historii jest naprawdę udany pod względem konstrukcyjnym i dosyć dynamiczny.
Na sam koniec na czytelnika czeka trzecia krótka historia, dedykowana ewidentnie najmłodszemu czytelnikowi, w której to BB8 dzięki swojej interwencji łączy serca dwójki nieśmiałych członków Ruchu Oporu. Krótki i prosty 4 stronicowy dodatek do właściwej historii nic dodać, nic ująć.
Całościowo scenariusz komiksu można ocenić dosyć pozytywnie, należy jednak pamiętać o tym, że nie ma tutaj mowy o czymś naprawdę „wybitnym” i raczej tytuł kierowany jest do „młodzieży”. Jest to jednak moje mocno subiektywne odczucie. Szczególnie że moim zdaniem cały Nowy Kanon od momentu przejęcia przez Disneya, stara się być nadmiernie dostosowany do potrzeb naprawdę szerokiej grupy odbiorców (jak coś jest dla wszystkich to…).
Jeśli chodzi o oprawę graficzną zeszytówki, za którą odpowiedzialny jest Angel Unzueta, prezentuje się ona poprawnie. Jest to chyba najlepsze z możliwych określeń tego co otrzymujemy, na kolejnych stronach tytułu. Kreska jest wyrazista, z pewnymi mniejszymi lub większymi wpadkami, potrafi jednak przykuć wzrok odbiorcy (szczególnie jeśli
O komiksie możemy przeczytać, że:
Seria książek dla miłośników komiksu i fanów świata Star Wars. Co dwa miesiące aż do 148 stron z najnowszymi komiksami Star Wars, wydawanymi od 2015 roku przez wydawnictwo Marvel Comics. W każdym tomie prezentowane są zamknięte opowieści obrazkowe, tworzone przez najlepszych scenarzystów i rysowników. Wszystkie komiksy w magazynie należą do obowiązującego kanonu uniwersum Gwiezdnych Wojen i wzbogacają dzieje odległej galaktyki o nowe przygody bohaterów i czarnych charakterów, zarówno znanych z oryginalnej trylogii o zmaganiach Rebelii z Imperium, jak i z nowych filmów o walce Ruchu Oporu z Najwyższym Porządkiem.
Do tej drugiej kategorii zalicza się historia zawarta w tomie ośmym – ""Iskra i płomień"" z serii ""Poe Dameron"". Akcja opowieści rozgrywa się równolegle z filmami ""Przebudzenie Mocy"" oraz ""Ostatni Jedi"" i prezentuje niepokazane na ekranie wydarzenia z udziałem Damerona oraz innych pilotów Eskadry Czarnych.
Podsumowując. Całkiem ciekawie się to czytało. Rzecz jest prosta, nieźle narysowana i zawiera to wszystko, za co lubimy tą gwiezdną opowieść. Walka ze złem, niezmierzony kosmos, bitwy, codzienność odległej galaktyki. I O WIELE WIĘCEJ. Zachęcam do lektury.
Nie jestem fanem „Star Warsów”. Filmy obejrzałem i tyle, komiksy i powieści, które wpadły mi w ręce przeczytałem albo i nie i w większości o nich zapomniałem (taka była ich wybitna jakość), ale jednak wciąż do nich wracam. Czasem nawet z ochotą. Szczególnie do nowych komiksów spod szyldu Marvela, wydawanych obecnie, po odzyskaniu przez wydawcę praw do tytułu, bo ich twórcom udała się rzecz niemal niemożliwa: stworzyli dzieła równie dobre (a czasem nawet lepsze), co pierwowzór. Pierwowzór mający swój urok, nie przeczę, ale przereklamowany. Oczywiście „Poe Dameron” to cykl słabszy od świetnych „Star Wars”, „Lord Vader” czy „Doktor Aphra”, ale nadal wart uwagi. Szczególnie jeśli lubicie najnowszą gwiezdnowojenną trylogię, bo to w jej realiach dzieje się akcja. W tym tomie zaś dostajemy porcję wydarzeń dziejących się równocześnie z pierwszymi dwoma jej odsłonami.
Lor San Tekka się odnalazł. Poe Dameron może w końcu odkryć, gdzie znajduje się Luke Skywalker, jednak wrogowie nie śpią i przypuszczają atak. To oczywiście nie wszystko. Reszta Eskadry Czarnych ma do wykonania własne zadania, a sytuacja jest trudna i śmiertelnie niebezpieczna. Co z tego wyniknie? I jakie jeszcze wydarzenia kryły się za tym, co działo się w „Przebudzeniu mocy”?
-
Kiedy na naszym rynku startował „Star Wars Komiks” z seriami Marvela, podchodziłem do niego z dużymi obawami. Poprzednie odsłony magazynu kupowałem regularnie, najpierw w latach 90. XX wieku, kiedy to pod szyldem „Gwiezdne Wojny Komiks” publikowano głównie długie historie dzielone na odcinki, a potem już w XIX wieku, gdy powrócił pod nowym tytułem i z nową formułą, oferując czytelnikom tylko zamknięte epizody. Za każdym razem 80% zawartości była koszmarnie niskiej jakości. Ot takie odcinanie kuponików od filmowej sagi. Scenarzystom nie chciało się starać, powielaliwięc schematy znane z kinowych ekranów albo też snuli wtórne, nudne i naciągane opowiastki właściwie o niczym. Kilka świetnych zeszytów, jak choćby one-shoty Gartha Ennisa, Terry’ego Moore’a czy Stana Sakaia albo albumy pokroju „Biggs Darklighter” nie ratowały całości.
Inaczej jednak rzecz się ma z albumami publikowanymi obecnie. Marvel, po przejęciu praw do serii, zatrudnił dobrych autorów, że wspomnę choćby o przereklamowanym, ale mającym dobre momenty Jasonie Aaronie piszącym główną serię, Kieronie Gillenie, Leinilu Francisie Yu, Salvadorze Larocce czy Gregu Ruce, a ci zadbali już o to, by całość nadawała się zarówno dla nowych odbiorców, jak i długoletnich fanów „Gwiezdnych Wojen”. Oddali też hołd klasyce, przywracając klimat tamtych filmów, nie zapomnieli jednak o tym, by było widowiskowo, cały czas coś się działo – ale działo z sensem – i żeby nie zabrakło zwrotów akcji i zaskoczeń.
Seria „Poe Dameron” idzie tą samą drogą, chociaż w nieco inny sposób. Jako jedna z nielicznych bowiem bezpośrednio wiąże się z najnowszą trylogią i rozbudowuje jedną z popularniejszych jej postaci. Akcja jest szybka, ciekawie koresponduje z filmami, na nudę nie ma tu miejsca, ale na widowiskowe sceny i starcia już tak. Czyta się to szybko, lekko i przyjemnie, bezrefleksyjnie, ale i bez rozczarowania. Ogląda także z przyjemnością, bo szata graficzna jest realistyczna i przede wszystkim świetnie oddaje wygląd aktorów wcielających się w główne role w filmach. Wydanie też jest niezłe, papier wprawdzie nie jest gruby, ale niezłej jakości, a świetna cena przy solidnej porcji stron zachęca do kupna.

Star Wars Komiks. Star Wars – Poe Dameron: Iskra i płomień. Tom 8