
Armada. Tom 5
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
- Data wydania
- 9 sie 2023
- Seria/Cykl
- ARMADA
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Jean-David Morvan
- Ilustrator
- Philippe Buchet
- Autor/Twórca
- Philippe Buchet
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Więcej informacji
| EAN | 9788328157965 |
|---|---|
| SKU | 101129368 |
| Liczba stron | 196 |
| Data wydania | 9 sie 2023 |
| Multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | ARMADA |
| Wymiary | 21.5x29.0cm |
| Oprawa | twarda |
| Autor/Twórca | Philippe Buchet |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Philippe Buchet |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
Armada. Tom 5
Recenzje (3)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Jean-David Morvan większość tajemnic scenariusza odkrył w kilku poprzednich tomach. Na scenie pozostały już tylko drobne sekrety i pewne niedopowiedzenia. Nie oznacza to jednak, że komiks znacząco stracił na jakości. Nadal bowiem jest tu cała masa widowiskowej i mocno wciągającej akcji sci-fi, która od samego początku jest wielką siłą serii.
Przygodę zaczynamy od wyruszenia na mroźną planetę Tri-JJ768, gdzie Navis musi ukraść pewien ważny dla Zgromadzenia przedmiot. Misja wydaje się być dość rutynowa, ale bohaterka musi sobie poradzić z niebezpieczeństwami trwającej tam wojny domowej. Na dodatek miejsce to jest dla niej osobiście bardzo ważne, w końcu mieszka tam mężczyzna, którego niegdyś kochała, będący ojcem jej dziecka. Fabuła prowadzona jest tu bardzo sprawnie z kilkoma mocnymi zwrotami akcji. Jest zdrada, krew, miłość, nienawiść i cała masa innych różnorakich emocji, z którymi musi sobie poradzić bohaterka.
Kolejny rozdział to konieczność odnalezienia przez Navis lekarstwa na szalejącego zabójczego wirusa. Historia ta jest zdecydowanie najbardziej dynamiczna z całego albumu, jest jednak jednocześnie najbardziej „prosta”. Autor stawia tu przede wszystkim na widowiskowość i mnogość występujących po sobie wydarzeń. Fani dynamicznego sci-fi powinni więc być ze scenariusza dość zadowoleni.
Trzecia z historii wypada niestety najsłabiej z całego grona. Na dość ograniczonej ilości miejsca autor postawił sobie ambitny cel nakreślenia dość złożonego scenariusza. Fabuła skupia się tu na manipulacji czasem i kilku innych trudnych wątkach, które niestety są podane w bardzo oszczędnej (wręcz skrótowej) formie, co niestety wpływa na ich jakość. Jedyną zaletą rozdziału jest tu akcja, która zawsze w serii zaprezentowana jest ciekawie i dynamicznie.
Na sam koniec autor dostarcza czytelnikowi (niespodzianka) ponownie dużej dawki widowiskowej akcji, tym razem wymieszanej jednak z kilkoma intrygującymi tajemnicami. Jest to więc najbardziej klasyczna (dla serii) historia, którą pochłania się z niekłamaną przyjemnością w iście błyskawicznym tempie....
O komiksie możemy przeczytać, że:
Krążowniki, statki admiralskie, transportowce wojenne, moduły techniczne... Armada to konwój tysięcy pojazdów kosmicznych poszukujących nowych form życia na nieznanych planetach. Statki Armady są zamieszkiwane przez stworzenia pochodzące ze wszystkich stron galaktyki. W gronie kosmicznych podróżników jest nawet jeden człowiek – Navis, młoda agentka wywiadu Armady.
Armada od pewnego czasu stała się opowieścią niemal telenowelową. Operą mydlaną dziejącą się w kosmosie, gdzie matka, ojciec, dziecko, dziwne, pokręcone relacje, dalsi krewni i jeszcze sekrety przeszłości. Ale nadal fajnie to wypada, bardzo przyjemnie jest poprowadzone, a graficznie to już w ogóle robi wrażenie. Bo super narysowana to seria, to raz. Czasem widać, że rysownikowi chce się bardziej i bardziej w jego gust trafia dana fabuła, czasem mniej, zawsze poziom jest jednak wysoki. Klimat też jest świetny, a wydanie dopełnia tego wszystkiego. Więc jeśli szukacie dobrej serii SF, Armadę bierzcie w ciemno, ale od początku, bo to jednak jedna, duża saga, nawet jeśli złożona z mniejszych, samodzielnych często opowieści.
Jean-David Morvan większość tajemnic scenariusza odkrył w kilku poprzednich tomach. Na scenie pozostały już tylko drobne sekrety i pewne niedopowiedzenia. Nie oznacza to jednak, że komiks znacząco stracił na jakości. Nadal bowiem jest tu cała masa widowiskowej i mocno wciągającej akcji sci-fi, która od samego początku jest wielką siłą serii.
Przygodę zaczynamy od wyruszenia na mroźną planetę Tri-JJ768, gdzie Navis musi ukraść pewien ważny dla Zgromadzenia przedmiot. Misja wydaje się być dość rutynowa, ale bohaterka musi sobie poradzić z niebezpieczeństwami trwającej tam wojny domowej. Na dodatek miejsce to jest dla niej osobiście bardzo ważne, w końcu mieszka tam mężczyzna, którego niegdyś kochała, będący ojcem jej dziecka. Fabuła prowadzona jest tu bardzo sprawnie z kilkoma mocnymi zwrotami akcji. Jest zdrada, krew, miłość, nienawiść i cała masa innych różnorakich emocji, z którymi musi sobie poradzić bohaterka.
Kolejny rozdział to konieczność odnalezienia przez Navis lekarstwa na szalejącego zabójczego wirusa. Historia ta jest zdecydowanie najbardziej dynamiczna z całego albumu, jest jednak jednocześnie najbardziej „prosta”. Autor stawia tu przede wszystkim na widowiskowość i mnogość występujących po sobie wydarzeń. Fani dynamicznego sci-fi powinni więc być ze scenariusza dość zadowoleni.
Trzecia z historii wypada niestety najsłabiej z całego grona. Na dość ograniczonej ilości miejsca autor postawił sobie ambitny cel nakreślenia dość złożonego scenariusza. Fabuła skupia się tu na manipulacji czasem i kilku innych trudnych wątkach, które niestety są podane w bardzo oszczędnej (wręcz skrótowej) formie, co niestety wpływa na ich jakość. Jedyną zaletą rozdziału jest tu akcja, która zawsze w serii zaprezentowana jest ciekawie i dynamicznie.
Na sam koniec autor dostarcza czytelnikowi (niespodzianka) ponownie dużej dawki widowiskowej akcji, tym razem wymieszanej jednak z kilkoma intrygującymi tajemnicami. Jest to więc najbardziej klasyczna (dla serii) historia, którą pochłania się z niekłamaną przyjemnością w iście błyskawicznym tempie....
O komiksie możemy przeczytać, że:
Krążowniki, statki admiralskie, transportowce wojenne, moduły techniczne... Armada to konwój tysięcy pojazdów kosmicznych poszukujących nowych form życia na nieznanych planetach. Statki Armady są zamieszkiwane przez stworzenia pochodzące ze wszystkich stron galaktyki. W gronie kosmicznych podróżników jest nawet jeden człowiek – Navis, młoda agentka wywiadu Armady.
Armada od pewnego czasu stała się opowieścią niemal telenowelową. Operą mydlaną dziejącą się w kosmosie, gdzie matka, ojciec, dziecko, dziwne, pokręcone relacje, dalsi krewni i jeszcze sekrety przeszłości. Ale nadal fajnie to wypada, bardzo przyjemnie jest poprowadzone, a graficznie to już w ogóle robi wrażenie. Bo super narysowana to seria, to raz. Czasem widać, że rysownikowi chce się bardziej i bardziej w jego gust trafia dana fabuła, czasem mniej, zawsze poziom jest jednak wysoki. Klimat też jest świetny, a wydanie dopełnia tego wszystkiego. Więc jeśli szukacie dobrej serii SF, Armadę bierzcie w ciemno, ale od początku, bo to jednak jedna, duża saga, nawet jeśli złożona z mniejszych, samodzielnych często opowieści.
Więc jest finał „Armady”. Przynajmniej na razie, no bo dotąd na polskim rynku wyszło dwadzieścia tomów tej serii – w oryginale co prawda mamy jeszcze albumy „Exfiltration” i „Transfert”, ale po polsku dotąd nie zostały wydane – a ten piąty integral zbiera ostanie cztery z nich. Fajnie, bo ta seria zasługuje na takie wydanie, ale nadal liczę, że będzie więcej – te dwa brakujące, do tego wszystkie te fajne spin-offy, których swego czasu nieco liznęliśmy (a liznęliśmy niewiele, ot „Kroniki Armady” i w „Świecie Komiksu” odrobinę „Nävis”, a są jeszcze „Sillage Premières Armes”, nawet artbooki), no super by było. A na razie jest ta część, nieco już słabsza, bo to, co najważniejsze, już odkryliśmy w serii (choć niedopowiedzenia nadal są), więc zostaje głównie akcja. Ale jako akcyjniak SF rzecz absolutnie nie zawodzi i niewiele jest serii, które mogą się z nią równać.
Może i Navis nie działa już jako jedna z agentek Armady i ma własną agencję, ale i tak władza nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem góra chce, by zajęła się tajną misją na planecie, gdzie poznała swoją największą miłość – no i przecież ojciec jej dziecka. Jest więc po co wracać, jest też perspektywa sporego zarobku. No ale na miejscu trwa wojna domowa i zadanie nie będzie łatwe…
A na tym nie koniec, jak wiadomo. Potem bowiem Navis znów wejdzie w relacje i nawiąże współpracę ze służbami specjalnymi. Wmiesza się też w sprawy wielkiej wagi, a jakby tego było mało, dojdzie do… epidemii. I tym razem może być jeszcze trudniej, niż kiedykolwiek dotąd…
A później jeszcze odkryte zostaną komory przetrwalnikowe rasy, która lepiej by była zapomniana. Na koniec wreszcie ktoś wykradnie akta Armady, które mogą zawierać informacje na temat przeszłości Navis. Jak w tym labiryncie szalonych wydarzeń, wielkiej polityki i równie wielkich machinacji, poradzi sobie nasza bohaterka?
Można mówić, że na tym etapie fabularnie jest słabiej – szczególnie w dwóch środkowych częściach – i że już część magii i uroku serii zniknęła, ale… A co mnie to, ja Navis i „Armadę” uwielbiam, całym sobą i chętnie przymykam oczy. Zresztą ten spadek formy to wygląda trochę tak, że z rewelacyjnego zmienił się na bardzo, bardzo dobry. Tyle. nadal jest świetnie, nadal znakomicie, nadal super się to czyta, jednym tchem łyka cały tom i chce więcej. bo nadal jest ciekawie, dynamicznie, z lekkością, humorem i świetnymi pomysłami. Seria nie nudzi ani przez chwilę, Navis jak zwykle urzeka – szczególnie tym, jak krwiście i żywo ją skonstruowano, jak przekonująca i trafiona jest, a w komiksie środka ciężko trafić jest na podobne jej pod tym względem bohaterki. A całość pozostawia po sobie dobre wrażenie.
No i już dla tej Navis warto by było, nawet gdyby cała reszta była słaba, ale nie jest. No i warto byłoby dla rysunków, bo te niezmiennie są rewelacyjne. Ta lekkość, naturalność, to bogactwo detali, wyśmienita dynamika niczym rodem z mang i jeszcze klimat… Robi to wrażenie. Wpada w oko. Urzeka. Jak i samo wydanie. Czy muszę dodawać coś jeszcze? I wiem, powiecie, że jako fan, który chętnie przymyka oko, ślepy jestem na wady, ale nawet jeśli, i tak „Armada” pozostaje znakomita. Pokochałem ten cykl jako nastolatek, odświeżałem sobie poszczególne tomy (a wtedy nie miałem kompletu) co jakiś czas i bawiłem się świetnie i teraz, po latach, bawię chyba jeszcze lepiej. a to też o czymś świadczy.
Armada. Tom 5
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.