
Łasuch. Tom 2
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328134560 |
|---|---|
| SKU | 100701847 |
| Liczba stron | 300 |
| Data wydania | 1 sty 2019 |
| Numer wydania | 1 |
| multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | ŁASUCH |
| Wymiary | 17.0x26.0cm |
| Język | polski |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Jeff Lemire |
| Scenarzysta | Jeff Lemire |
| Tłumacz | Paulina Braiter |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 1 sty 2019
- Seria/Cykl
- ŁASUCH
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Jeff Lemire
- Ilustrator
- Jeff Lemire
- Tłumacz
- Paulina Braiter
Łasuch. Tom 2
Recenzje (2)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Każdy znajdzie coś dla siebie. Są nawet pozycje w których następują wszelkie możliwe katastrofy, z inwazją zombie włącznie. Na komiksy w tym względzie także można liczyć. Że wspomnę tu tylko o albumie „Łasuch”, z którego drugim tomem całkiem niedawno się zaznajomiłem. Jednak tutaj apokalipsa jest o tyle niezwykła, że zapewne wypadałoby ukuć nową nazwę na taką piękną katastrofę.
Gus – chłopiec jelonek i jego tragiczne w sumie przygody bardzo mi przypadły do gustu.
A czego możemy dowiedzieć się o tomie drugim?
Nadeszła najczarniejsza godzina ludzkości. W ciągu siedmiu lat od początku Przypadłości zmarły miliardy osób, a dzieci urodzone po wybuchu zarazy należą do dziwnej rasy zwierzęco-ludzkich hybryd. Jednego z nielicznych ocalałych dorosłych, włóczęgę Jepperda, połączyła więź z chłopcem jelonkiem Gusem. Lecz nawet pośród hybryd Gus pozostaje anomalią, wygląda bowiem na to, że przyszedł na świat jeszcze przed pojawieniem się pandemii. Gus i Jepperd wyruszają na Alaskę, aby odkryć lekarstwo na zarazę. Być może jednak Gus, skoro nie jest produktem Przypadłości, sam stanowi jej... przyczynę?
Zachęcam do lektury.
Jak i w przypadku pierwszego tomu, miałem ten sam problem przy tej części. Na prawdę ciężko się oderwać od tej historii i robić coś innego. Niesamowicie wciągająca, opisująca świat, w który ciężko uwierzyć, ale mimo tego wierzymy. Gus i jego bezgraniczna wiara, w to że będzie dobrze. Mimo tego, że jest mu coraz ciężej. Na szczęście zyskuje nowych sojuszników, a starzy przyjaciele powracają. Ale czy ich podróż znajdzie rozwiązanie? Niestety nie, bowiem trzeci tom planowany jest na maj 2019. A nie wiem czy to aby koniec. Przy takiej historii, można sobie tylko dawkować. Ot co.
Co do samych rysunków, może nie są one wybitnie realistycznie, ale doskonale oddają senną, niemalże baśniową atmosferę. A także swego rodzaju zagrożenie wiszące w powietrzu. Przy tej serii nie mam żadnych zastrzeżeń. Przynajmniej do mnie przemawia, a większość komiksów przoduje w historiach które można określić jednym słowem. Bzdura. Tutaj na szczęście od początku wiem o co chodzi i mogę sam odkrywać przyczyny katastrofy i jej następstwa. Polecam. Bambi z rogami znowu skradł mój czas.
„Łasuch” powraca z drugim tomem swoich przygód. Autorska seria Jeffa Lemire’a, który zachwycił czytelników swoim „Czarnym młotem” to kawał dobrego komiksu postapo, może nie nowatorskiego, ale zadziwiająco udanego, jak na zlepek motywów, które dla zaznajomionych z gatunkiem są rzeczami lepiej, niż dobrze znanymi. Jednakże klimat całości, a przy okazji – jeśli nie przede wszystkim – warstwa emocjonalna sprawiają, że przygody Łasucha wciągają i potrafią autentycznie urzec.
Łasuch to chłopiec z rogami. Jedno z dzieci narodzonych po tym, co jego ojciec nazywał mianem Wypadku. Tajemnicza choroba w ciągu siedmiu lat zdziesiątkowała ludzkość, a nowe pokolenie uczyniła hybrydami zwierzo-ludzkimi. Chłopak wraz z rodzicem mieszkał w lesie, trzymał się z dala od resztek cywilizacji, jednak rzeczywistość w końcu go dopadła. Uciekając przed polującymi na hybrydy ludźmi, znalazł oparcie w Jepperdzie, tajemniczym mężczyźnie, który przyszedł mu z pomocą. Ich relacje były trudne, ale obaj znaleźli wspólny język i teraz szukają lekarstwa na pandemię. Problem jednak w tym, że sam Łasuch najprawdopodobniej urodził się hybrydą jeszcze zanim pojawiła się zaraza. Pytanie czy to w nim należy szukać leku, czy też może źródła tego, co spotkało nasz świat…
"Łasuch" powstał w miejscu, w którym postaopkaliptyczny „Punisher: The End” Gartha Ennisa spotkał "Chłopca i jego psa" Harlana Ellisona i „Scouta” Timothy’ego Trumana. I, podobnie jak te dzieła, podąża dość jasno wytyczoną ścieżką gatunkową, która mi nieodmiennie kojarzy się z "Drogą" Cormaca McCarthy'ego i wciąż niezwykle popularnymi "Żywymi trupami". O ile jednak komiksowe "The Walking Dead" tylko miewało świetne momenty, przez większość serii pozostając zaledwie niezłą historią, o tyle "Łasuch" od samego początku trzyma równy, naprawdę dobry poziom.
Oczywiście wiadomo, że całość nie jest szczególnie oryginalna, bo i świat po zagładzie, i zwierzo-ludzkie hybrydy, i poszczególne wątki, zawiązania i rozwiązania akcji był już po wielokroć powtarzane, jednakże Lemire, podobnie, jak zrobił to w "Czarnym młocie", wtórność przekuwa w zaletę. Bawiąc się schematami i odwołując do znanych każdemu miłośnikowi fantastyki, tworzy naprawdę udaną a przede wszystkim klimatyczną opowieść o bohaterze zagubionym w świecie przyszłości, tak samo, jak my. Zabieg ten, użyty np. przez Bendisa w jego "All-New X-Men", pozwala mu na bardziej płynne wprowadzenie czytelnika do obcej mu rzeczywistości i takich też wydarzeń, bez uciekania się do tanich czy infantylnych zagrań.
Wszystko to natomiast ilustruje w sposób nietypowy dla amerykańskiego komiksu. Jego rysunki, stroniące od realizmu, często jakże dziwne, niektórych mogą zrazić, ale mają swój urok, są bardzo nastrojowe i z czasem okazuje się, że doskonale pasują do treści. Do tego wszystkiego dochodzi udany kolor, a świetne wydanie pozwala nam się tym wszystkim cieszyć w naprawdę dobrej jakości. Miłośnicy niemainstreamowej fantastyki będą bardzo zadowoleni. Ja ze swej strony polecam i czekam na kolejny (i zarazem ostatni) tom.
Każdy znajdzie coś dla siebie. Są nawet pozycje w których następują wszelkie możliwe katastrofy, z inwazją zombie włącznie. Na komiksy w tym względzie także można liczyć. Że wspomnę tu tylko o albumie „Łasuch”, z którego drugim tomem całkiem niedawno się zaznajomiłem. Jednak tutaj apokalipsa jest o tyle niezwykła, że zapewne wypadałoby ukuć nową nazwę na taką piękną katastrofę.
Gus – chłopiec jelonek i jego tragiczne w sumie przygody bardzo mi przypadły do gustu.
A czego możemy dowiedzieć się o tomie drugim?
Nadeszła najczarniejsza godzina ludzkości. W ciągu siedmiu lat od początku Przypadłości zmarły miliardy osób, a dzieci urodzone po wybuchu zarazy należą do dziwnej rasy zwierzęco-ludzkich hybryd. Jednego z nielicznych ocalałych dorosłych, włóczęgę Jepperda, połączyła więź z chłopcem jelonkiem Gusem. Lecz nawet pośród hybryd Gus pozostaje anomalią, wygląda bowiem na to, że przyszedł na świat jeszcze przed pojawieniem się pandemii. Gus i Jepperd wyruszają na Alaskę, aby odkryć lekarstwo na zarazę. Być może jednak Gus, skoro nie jest produktem Przypadłości, sam stanowi jej... przyczynę?
Zachęcam do lektury.
Jak i w przypadku pierwszego tomu, miałem ten sam problem przy tej części. Na prawdę ciężko się oderwać od tej historii i robić coś innego. Niesamowicie wciągająca, opisująca świat, w który ciężko uwierzyć, ale mimo tego wierzymy. Gus i jego bezgraniczna wiara, w to że będzie dobrze. Mimo tego, że jest mu coraz ciężej. Na szczęście zyskuje nowych sojuszników, a starzy przyjaciele powracają. Ale czy ich podróż znajdzie rozwiązanie? Niestety nie, bowiem trzeci tom planowany jest na maj 2019. A nie wiem czy to aby koniec. Przy takiej historii, można sobie tylko dawkować. Ot co.
Co do samych rysunków, może nie są one wybitnie realistycznie, ale doskonale oddają senną, niemalże baśniową atmosferę. A także swego rodzaju zagrożenie wiszące w powietrzu. Przy tej serii nie mam żadnych zastrzeżeń. Przynajmniej do mnie przemawia, a większość komiksów przoduje w historiach które można określić jednym słowem. Bzdura. Tutaj na szczęście od początku wiem o co chodzi i mogę sam odkrywać przyczyny katastrofy i jej następstwa. Polecam. Bambi z rogami znowu skradł mój czas.
„Łasuch” powraca z drugim tomem swoich przygód. Autorska seria Jeffa Lemire’a, który zachwycił czytelników swoim „Czarnym młotem” to kawał dobrego komiksu postapo, może nie nowatorskiego, ale zadziwiająco udanego, jak na zlepek motywów, które dla zaznajomionych z gatunkiem są rzeczami lepiej, niż dobrze znanymi. Jednakże klimat całości, a przy okazji – jeśli nie przede wszystkim – warstwa emocjonalna sprawiają, że przygody Łasucha wciągają i potrafią autentycznie urzec.
Łasuch to chłopiec z rogami. Jedno z dzieci narodzonych po tym, co jego ojciec nazywał mianem Wypadku. Tajemnicza choroba w ciągu siedmiu lat zdziesiątkowała ludzkość, a nowe pokolenie uczyniła hybrydami zwierzo-ludzkimi. Chłopak wraz z rodzicem mieszkał w lesie, trzymał się z dala od resztek cywilizacji, jednak rzeczywistość w końcu go dopadła. Uciekając przed polującymi na hybrydy ludźmi, znalazł oparcie w Jepperdzie, tajemniczym mężczyźnie, który przyszedł mu z pomocą. Ich relacje były trudne, ale obaj znaleźli wspólny język i teraz szukają lekarstwa na pandemię. Problem jednak w tym, że sam Łasuch najprawdopodobniej urodził się hybrydą jeszcze zanim pojawiła się zaraza. Pytanie czy to w nim należy szukać leku, czy też może źródła tego, co spotkało nasz świat…
"Łasuch" powstał w miejscu, w którym postaopkaliptyczny „Punisher: The End” Gartha Ennisa spotkał "Chłopca i jego psa" Harlana Ellisona i „Scouta” Timothy’ego Trumana. I, podobnie jak te dzieła, podąża dość jasno wytyczoną ścieżką gatunkową, która mi nieodmiennie kojarzy się z "Drogą" Cormaca McCarthy'ego i wciąż niezwykle popularnymi "Żywymi trupami". O ile jednak komiksowe "The Walking Dead" tylko miewało świetne momenty, przez większość serii pozostając zaledwie niezłą historią, o tyle "Łasuch" od samego początku trzyma równy, naprawdę dobry poziom.
Oczywiście wiadomo, że całość nie jest szczególnie oryginalna, bo i świat po zagładzie, i zwierzo-ludzkie hybrydy, i poszczególne wątki, zawiązania i rozwiązania akcji był już po wielokroć powtarzane, jednakże Lemire, podobnie, jak zrobił to w "Czarnym młocie", wtórność przekuwa w zaletę. Bawiąc się schematami i odwołując do znanych każdemu miłośnikowi fantastyki, tworzy naprawdę udaną a przede wszystkim klimatyczną opowieść o bohaterze zagubionym w świecie przyszłości, tak samo, jak my. Zabieg ten, użyty np. przez Bendisa w jego "All-New X-Men", pozwala mu na bardziej płynne wprowadzenie czytelnika do obcej mu rzeczywistości i takich też wydarzeń, bez uciekania się do tanich czy infantylnych zagrań.
Wszystko to natomiast ilustruje w sposób nietypowy dla amerykańskiego komiksu. Jego rysunki, stroniące od realizmu, często jakże dziwne, niektórych mogą zrazić, ale mają swój urok, są bardzo nastrojowe i z czasem okazuje się, że doskonale pasują do treści. Do tego wszystkiego dochodzi udany kolor, a świetne wydanie pozwala nam się tym wszystkim cieszyć w naprawdę dobrej jakości. Miłośnicy niemainstreamowej fantastyki będą bardzo zadowoleni. Ja ze swej strony polecam i czekam na kolejny (i zarazem ostatni) tom.

Łasuch. Tom 2
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.




