
Strażnicy Galaktyki. Czyli zostaliśmy my. Tom 1
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328161207 |
|---|---|
| SKU | 101071015 |
| Liczba stron | 128 |
| Data wydania | 26 kwi 2023 |
| multiformat | oprawa miękka ze skrzydełkami |
| Seria/Cykl | MARVEL FRESH |
| Wymiary | 16.7x25.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Juann Cabal |
| Scenarzysta | Al Ewing |
| Tłumacz | Marcin Roszkowski |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 26 kwi 2023
- Seria/Cykl
- MARVEL FRESH
- Oprawa
- miękka ze skrzydełkami
- Scenarzysta
- Al Ewing
- Ilustrator
- Juann Cabal
- Tłumacz
- Marcin Roszkowski
Strażnicy Galaktyki. Czyli zostaliśmy my. Tom 1
Recenzje (10)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
O komiksie możemy przeczytać, że:
Kiedyś Strażnicy byli zbieraniną dziwaków. Teraz są rodziną i po latach pilnowania galaktyki wreszcie znaleźli chwilę dla siebie. Wszechświat ma jednak inne plany: wielkie kosmiczne imperia pogrążają się w chaosie, a do gry o władzę dołączają wskrzeszeni i na wpół szaleni bogowie Olimpu, zdeterminowani, by odcisnąć na kosmosie własne piętno. Czy Strażnicy Galaktyki zdołają zakraść się do ich latającego miasta i zniszczyć źródło ich potęgi? Po czyjej stronie stanie najsilniejszy spośród bogów? I o co chodzi z… garniturem Rocketa?
Strażnicy Galaktyki zmieniają klimat. Tak w skrócie można ująć ten tom, który skupia się na ponurych tematach i emocjach. Ale tych emocji, niestety się nie czuje, choć akcja sama w sobie jest całkiem niezła.
Ewing nie czuje strażników galaktyki. To, co zrobił, to połączenie kosmicznej, widowiskowej akcji i uśmiercania postaci, by wywołać w nas emocje. Ale jakoś to nie rusza. To, co działo się wcześniej, lepiej wypadało. A dziwnie nakreślone postacie, którym brak trochę charakteru, nie sprawiają, że bardziej ich żałujemy. Nieźle rysowane, nadaje się dla fanów. I dla tych, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z serią w tym momencie, ale są lepsze tytuły z tą ekipą.
Zaczyna się nowy rozdział „Strażników Galaktyki”, a ja jakoś tak niepewnie do niego podchodziłem. I to mocno. Bo z jednej strony Al Ewing za sterami, a ten gość pokazał nam, jak się robi „Nieśmiertelnego Hulka”. Z drugiej zaś… no ten sam Al Ewing, który zawiódł mnie, gdy pisał „Avengers”, a w kosmicznych klimatach na kolana nie powalił chociażby przeciętnym „Znajdujemy ich, gdy już są martwi”. A tu znów drużynowa historia, a ten mu nie szły, kosmiczna, więc… Ale całkiem fajnie mu to wyszło, z całkiem miłą szaloną nutą i większą powagą, niż to ostatnio w serii mieliśmy.
Wiele się działo w życiu Strażników Galaktyki, ostatnio także. Ale przetrwali, dali radę, zbliżyli się jeszcze bardziej do siebie, a teraz? Teraz mają chwilę wolnego, mogą złapać oddech… Ale nie na długo. Gdy we wszechświecie zaczyna panować chaos, a szalenie bogowie olimpijscy wkraczają na scenę, Strażnicy będą musieli raz jeszcze wkroczyć do akcji. Ale czy mają szansę?
„Strażników Galaktyki” to ja najbardziej lubię na śmieszno. Jak w kinowym hicie albo u Bendisa, kiedy to seria była dramatyczna, widowiskowa, ale z podawana z przymrużeniem oka. I tego przymrużenia oka trochę tu brakuje. Bo jednak Ewing lubi na poważnie i to się czuje. Lubi też sporo dialogów, przynajmniej tam, gdzie może – Hulk dużo nie mówi, więc i jego seria przegadana nie było – i to tu też dostajemy. Ale fajnie, że serwuje nam też sporo nonszalancji i solidną dawkę nieco szalonej nuty, które tu pasują i dodają serii charakteru.
No i całkiem przywozicie mu to wychodzi. Rewolucji nie ma, jest rzetelna robota, sporo akcji, nieźle nakreślone postacie i przyjemny klimacik. Fabularnie to wprowadzenie w nowe przygody i rozwijanie samej opowieści. A nie będzie to opowieść zbyt długa, ot 18 zeszytów – o ile wszystkie zostaną wydane po polsku, bo ostatnie trzy to część crossoveru „The Last Annihilation”, a z takimi różnie to bywa, więc będziemy musieli poczekać, co z tego wyjdzie. A na razie mamy tę opowieść, całkiem fajną – stanowiącą na razie ostatni volume „Strażników Galaktyki” (choć, gdy czytacie te słowa, w USA powinien startować już kolejny, rzucony na rynek po dłuższej przerwie).
Dodajmy do tego naprawdę udane ilustracje, takie z jednej strony proste, cartoonowe, ale wyraziste, z dawką realizmu i widowiskowości, nastrojowy kolor i dobre wydanie i dostaniecie kolejny fajny restart serii. Rzecz dla fanów, ale nie tylko, więc jeśli lubicie Strażników Galaktyki, albo po prostu chcielibyście ich poznać, to okazja dobra, by i wejść w ten świat, i jeszcze bardziej go zgłębić.

Strażnicy Galaktyki. Czyli zostaliśmy my. Tom 1
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.