
Komiksy są super! Ernest i Rebeka. Szkoła wygłupów. Tom 2
Chwilowo niedostępny
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejPowiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328134676 |
|---|---|
| SKU | 100701840 |
| Liczba stron | 144 |
| Data wydania | 1 sty 2020 |
| Numer wydania | 1 |
| Seria/Cykl | ERNEST I REBEKA, KOMIKSY SĄ SUPER! |
| Wymiary | 16.7x25.5cm |
| Język | polski |
| Wiek | 8+ |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Antonello Dalena |
| Scenarzysta | Guillaume Bianco |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 1 sty 2020
- Seria/Cykl
- ERNEST I REBEKA, KOMIKSY SĄ SUPER!
- Oprawa
- miękka ze skrzydełkami
- Scenarzysta
- Guillaume Bianco
- Ilustrator
- Antonello Dalena
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Komiksy są super! Ernest i Rebeka. Szkoła wygłupów. Tom 2
Recenzje (9)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Tom drugi nosi tytuł „Ernest i Rebeka. Szkoła wygłupów”.
Na stronie wydawnictwa przeczytamy:
Drugi album pełnej humoru opowieści dla dzieci i dorosłych! Rebeka ma sześć lat, prawie sześć i pół. Często choruje, a jej rodzice się rozwodzą. Na szczęście może liczyć na świetnego kumpla – mikroba Ernesta, który potrafi rozbawić ją w każdej sytuacji i uczy walczyć ze straszliwymi wirusami. Kiedy nadchodzą wakacje, tata zabiera Rebekę nad morze, do czarodziejskiego królestwa chodzących kamieni. Później, w szkole, dziewczynka poznaje najwspanialszego nauczyciela na świecie! Niestety, zaraz potem dziadek Rebeki zaczyna chorować, bohaterka rusza więc w daleką podróż, aby uratować ukochanego dziadka żartami i dobrym humorem…
Podsumowując.
Dawno nie czytałem komiksu, który by bawił, a jednocześnie wzruszał. Rebeka to urocza dziewczynka, której nie należy nazywać malutką, bo może się to źle dla nas skończyć. Traumatyczne przeżycia, jak rozwód rodziców, czy choroba dziadka, wpływają na dziewczynkę, jednak nasza przyjaciółka się nie poddaje. Zawsze jest pełna optymizmu i i uważa że wszelkie przeciwności uda się pokonać. Zwłaszcza że mikrob robi co może aby jej w tym pomóc. W tym tomie mamy również okazję bliżej poznać siostrę Rebeki, która przeżywa pierwszy zawód miłosny.
Całość jest świetnie zilustrowana. Może nie są to realistyczne rysunki, ale znakomicie oddają emocje, czy piękno krajobrazu. Ja jestem zachwycony . Polecam wszystkim.
Zwróćcie uwagę na te małe, słodkie obrazki w lewym górnym rogu!
Ale gdzie w tym wszystkim jest Ernest?
Lekarz mówił, że Rebeka zupełnie wyzdrowiała. Lekko szkodliwy supermikrob wreszcie upuścił jej ciało. Może teraz wrócić do szkoły. I chociaż w pewnym sensie krótka rozłąka z przyjacielem smuci, to nasza różowowłosa niemalutka bohaterka świetnie odnajduje się w szkolnej rzeczywistości. Chociaż i tam nie zawsze bywa kolorowo. Nawet ulubiony nauczyciel – pan Rebaud – nie jest w stanie przezwyciężyć jesiennej pogody oraz kroczącemu razem z nią… Potwornemu wirusowi grypy. Niemniej, Rebeka chyba ma jeszcze swojego anioła stróża, który w tej historii naprawdę pokazał klasę.
Jednak nie wszystko zawsze układa się kolorowo. Znacznie częściej plany nie idą po naszej myśli. Tak na przykład potoczył się związek Korali, tak momentami toczy się przyjaźń Ernesta i Rebeki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dziadek Robak trafił do szpitala… Ale spokojnie, Ernest i Rebeka mają już plan, jak temu zaradzić!
Ernest i Rebeka. Mój kumpel mikrob w drugim tomie naprawia również te małe zgrzyty, które pojawiły się w poprzednim (chociaż było ich tyle, co kot napłakał). Głównie chodzi mi tutaj o więcej czasu antenowego dla Korali. Ten szczątkowy romans, który wzruszał i denerwował, wreszcie dostaje takie rozwiązanie, na jakie zasługiwał… A Koralia może wyjść z tych trudnych sytuacji z podniesioną głową. Chyba że los kolejny raz rzuci jej pod nogi kłody – a tych rzuca sporo i, niestety, na oślep. Dobrze też widzieć, że i ojcu obu dziewczynek w życiu zaczęło się powoli układać, a jego relacje z ex-żoną wkroczyły na normalne, zdrowe tory. Może i z tego wyjdzie jakaś lekcja dla dorosłych? Mam nadzieję, że tak.
W ogóle cały ten tom stoi pod znakiem rozstań. Ja nie wiem, dlaczego autorzy to robią, ale, mimo względnie wesołej otoczki, niejedna bardziej wrażliwa osoba uroniłaby kilka łez przy lekturze. To jest komiks dla dzieci! Jakbym chciał tyle depresji, przeanalizowałbym swoje życie!
Z drugiej strony: może to specjalny zabieg dla osoby, która będzie ten komiks dziecku czytać, aby i ona mogła się dobrze bawić.
Nowe postacie drugoplanowe przyciągają nie tylko swoim sympatycznym lub intrygującym charakterem, ale również swoim designem. I chociaż Ernest i Rebeka. Mój kumpel mikrob powstał już osiem lat temu, dalej wyglądają jak świeżo wyjęte z teraźniejszości: dobrze ubrani, z modnymi fryzurami… No, może poza Koralią i jej fryzjerskim wybrykiem. Ale wygląda całkiem uroczo, nie zaprzeczajcie.
Pełną recenzję znajdziecie tutaj: http://www.leniwapopkultura.pl/ernest-i-rebeka-moj-kumpel-mikrob-tom-2-recenzja/
Tak się złożyło, że kiedy miesiąc temu recenzowałem pierwszy tom „Ernesta i Rebeki”, leżałem w łóżku zdjęty przeziębieniem czy innym wrednym choróbskiem. I tak się składa, że również teraz, kiedy w moje ręce trafia drugi zbiorczy album o przygodach dziewczynki i mikroba, znów jestem chory. Cóż, taki mamy sezon. Kurowanie się sprzyja jednak czytaniu, a dobry, humorystyczny komiks działa jak najbardziej pozytywnie na nastrój. I właśnie ten album stał się całkiem miłym towarzyszem tych dni. Ale spokojnie, zabawa z nim będzie równe udana, a pewnie nawet lepsza, jeśli będziecie zdrowi i w pełni sił.
Rebeka ma sześć lat, jest mniejsza od innych dzieci i ze względu na słaby układ odpornościowy ciągle choruje. Dlatego też większość czasu spędza w domu, ale nie jest to czas łatwy ani szczególnie przyjemny, bo wciąż rozpiera ją energia i chęć zabawy. A nie jest o rozrywkę łatwo, gdy ma się ciągle kłócących się rodziców i nastoletnią, zajętą własnymi sprawami siostrę. Pewnego dnia Rebeka, wychodząc z domu, złapała wirusa, mikrob okazał się jednak nie taki zwykły. Niezwykle oporny mutujący, został jej… towarzyszem. Od tej pory razem przeżywają razem wiele przygód. Teraz, gdy zbliża się lato i wakacje, dziewczynka trafia nad morze i odwiedza czarodziejskie królestwo. Kiedy zaś idzie do szkoły, przekonuje się, że nie wszyscy nauczyciele są źli. Niestety wkrótce także odkrywa, że nie tylko ona jest chorowita. Gdy jej dziadek zaczyna chorować, Rebeka rusza w podróż by pomóc mu… oczywiście swoimi metodami.
„Ernest i Rebeka” to seria prosta, lekka, zabawna, bardzo przyjemna w odbiorze i przede wszystkim pouczająca. Daleko jej do tylko humorystycznych opowieści, które mają na celu jedynie poprawienia nastroju odbiorcy, choć i to robi całkiem nieźle. Nie idzie też zbytnio satyryczną ścieżką, jaką podążają podobne komiksy by zyskać głębie. Zamiast tego stawia na emocje i sporo życiowych prawd, nie koniecznie przedstawionych w krzywym zwierciadle.
I wszystko to robi naprawdę w dobrym stylu. Każda z opowieści, jakie składają się na poszczególne tomy serii, to bardzo sympatyczna rzecz do połknięcia w kilka chwil. Można je czytać w kolejności zaprezentowane przez autora, można także poznawać niezależnie od siebie – czasem układają się w pewien ciąg, zawsze jednak są shortami autonomicznymi i doskonale sprawdzają się nawet w oderwaniu od całej reszty. Poza tym bohaterowie szybko kupują naszą sympatię, a ich przygody wciągają i potrafią ująć za serce.
Jeśli zaś chodzi o szatę graficzną, całość narysowana została w sposób typowy dla współczesnych europejskich komiksów humorystycznych, ale jest to rzecz jak najbardziej pożądana. Z jednej strony mamy cartoonową, dość prostą kreskę, z drugiej zagęszczenie kadrów na stronach sprawia, że całość wygląda bardziej szczegółowo i drobiazgowo. Do tego dochodzi dobrze dobrany kolor, potrafiący zbudować ciekawy klimat i świetne zbiorcze wydanie (jeden tom polskiej edycji zbiera w sobie trzy oryginalne albumy z przygodami Rebeki i jej mikroba) w dobrej cenie.
Dlatego też polecam gorąco. To znakomita seria zarówno dla najmłodszych, jak i tych (niekoniecznie tylko trochę) starszych czytelników i warto ją poznać. Jeśli lubicie europejskie serie humorystyczne, będziecie z „Ernesta i Rebeki” bardzo zadowoleni.

Komiksy są super! Ernest i Rebeka. Szkoła wygłupów. Tom 2