
Lanfeust w Kosmosie. Tom 2
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejSzczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328135239 |
|---|---|
| SKU | 100686299 |
| Liczba stron | 216 |
| Data wydania | 19 wrz 2018 |
| Numer wydania | 1 |
| multiformat | oprawa twarda |
| Seria/Cykl | PLANSZE EUROPY, UNIWERSUM TROY |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | twarda |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Didier Tarquin |
| Scenarzysta | Christophe Arleston |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 19 wrz 2018
- Seria/Cykl
- PLANSZE EUROPY, UNIWERSUM TROY
- Oprawa
- twarda
- Scenarzysta
- Christophe Arleston
- Ilustrator
- Didier Tarquin
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Lanfeust w Kosmosie. Tom 2
Recenzje (3)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
Mnóstwo jest takich krain, a ja mam szczególną radość gdy odkrywam kolejną i przekonuję się, że przypomina mi inne, już poznane, a jednak inne. Trafiłem właśnie na kolejną-do której- dzięki temu, że znajduje się ona na kartach komiksu, mogłem też zajrzeć. Chodzi tu oczywiście o Lanfeusta i jego przygody w odmętach kosmosy, czy jak kto woli Kosmosu. Pierwszy raz trafiłem na dzieło, w którym tak wyraźnie pokazano granice między technologią, a czymś co można nazwać z grubsza magią.
Nie przedłużając – przedstawiam tom drugi przygód młodzieńca i jego przyjaciół.
O drugim tomie okładka mówi, że:
Dokończenie przygodowo-humorystycznej serii o międzygwiezdnych przygodach Lanfeusta. Heros z prowincjonalnej planety Troy i jego przyjaciele zagubili się nie tylko w kosmosie, ale i w czasie. Młodzieniec, mądry Shlimak i piękna Dżin przenoszą się w odległą przeszłość, żeby zdobyć bakterię gawlax, dzięki której będą mogli pokonać podstępnego Fatacelsjusza. Z kolei ukochana Lanfeusta, C’ixi, przedostaje się na Meirrion, najbogatszą planetę galaktyki. Jak poradzi sobie w tym centrum interesów, spisków i walki o władzę? I czy bohaterowie zdołają ochronić wszechświat przed żądzą władzy istoty ukrywającej się w ciele księcia Dheluu? Zachęcam do lektury.
Słowem podsumowania, chciałbym zaznaczyć że nie słyszałem wcześniej o tym bohaterze, ani o jego perypetiach. Dopiero jego wojaże kosmiczne wpadły w moje ręce. Sam komiks jest niezwykle dynamicznie narysowany i z każdą sceną przekonujemy się, że twórcom wyszło dzieło interesujące i wciągające. Nawet nie znając wcześniejszych przygód można się przekonać do tej historii.
Mnie najbardziej zainteresowała relacja między Lanfeustem, a jego synem, którego nie widział lat parę. A nawet nie wiedział o jego istnieniu. Jak zbudować relację z kimś, kto wygląda na osobę w podobnym wieku jak ty? Te podróże w czasie…
Zamykając moją krótką opinię, mogę stwierdzić że polecam całą serię, a nawet skuszę się na dalsze przygody Lanfeusta, zwłaszcza że Egmont ma w planach wydanie Odysei Lanfeusta.
Autorem scenariusza jest znany francuski twórca Christophe Arleston. A najważniejszą rzeczą w komiksie – czyli rysunkami(które będę tak nazywał dla uproszczenia) zajął się Didier Tarquin, który stworzył także resztę świata w którym żyje nasz przyjaciel.
Mnóstwo jest takich krain, a ja mam szczególną radość gdy odkrywam kolejną i przekonuję się, że przypomina mi inne, już poznane, a jednak inne. Trafiłem właśnie na kolejną-do której- dzięki temu, że znajduje się ona na kartach komiksu, mogłem też zajrzeć. Chodzi tu oczywiście o Lanfeusta i jego przygody w odmętach kosmosy, czy jak kto woli Kosmosu. Pierwszy raz trafiłem na dzieło, w którym tak wyraźnie pokazano granice między technologią, a czymś co można nazwać z grubsza magią.
Nie przedłużając – przedstawiam tom drugi przygód młodzieńca i jego przyjaciół.
O drugim tomie okładka mówi, że:
Dokończenie przygodowo-humorystycznej serii o międzygwiezdnych przygodach Lanfeusta. Heros z prowincjonalnej planety Troy i jego przyjaciele zagubili się nie tylko w kosmosie, ale i w czasie. Młodzieniec, mądry Shlimak i piękna Dżin przenoszą się w odległą przeszłość, żeby zdobyć bakterię gawlax, dzięki której będą mogli pokonać podstępnego Fatacelsjusza. Z kolei ukochana Lanfeusta, C’ixi, przedostaje się na Meirrion, najbogatszą planetę galaktyki. Jak poradzi sobie w tym centrum interesów, spisków i walki o władzę? I czy bohaterowie zdołają ochronić wszechświat przed żądzą władzy istoty ukrywającej się w ciele księcia Dheluu? Zachęcam do lektury.
Słowem podsumowania, chciałbym zaznaczyć że nie słyszałem wcześniej o tym bohaterze, ani o jego perypetiach. Dopiero jego wojaże kosmiczne wpadły w moje ręce. Sam komiks jest niezwykle dynamicznie narysowany i z każdą sceną przekonujemy się, że twórcom wyszło dzieło interesujące i wciągające. Nawet nie znając wcześniejszych przygód można się przekonać do tej historii.
Mnie najbardziej zainteresowała relacja między Lanfeustem, a jego synem, którego nie widział lat parę. A nawet nie wiedział o jego istnieniu. Jak zbudować relację z kimś, kto wygląda na osobę w podobnym wieku jak ty? Te podróże w czasie…
Zamykając moją krótką opinię, mogę stwierdzić że polecam całą serię, a nawet skuszę się na dalsze przygody Lanfeusta, zwłaszcza że Egmont ma w planach wydanie Odysei Lanfeusta.
Autorem scenariusza jest znany francuski twórca Christophe Arleston. A najważniejszą rzeczą w komiksie – czyli rysunkami(które będę tak nazywał dla uproszczenia) zajął się Didier Tarquin, który stworzył także resztę świata w którym żyje nasz przyjaciel.
Jakie są pierwsze skojarzenia z komiksem europejskim? Oczywiście albumy humorystyczne i fantastyczne. Co więc może być bardziej europejskie od komedii fantasy pełnej motywów science fiction? Właśnie. Gdyby tak jeszcze podobny mix trzymał poziom... Na szczęście przygody Lanfeusta spełniają wszystkie te warunki, zabierając bohaterów z opowieści magii i miecza w kosmiczne realia i pokazując przy tym, jak znakomitą rozrywką może być prosta komedia o niewyszukanych żartach, pełna krwawej akcji.
Lanfeust nigdy nie był zwyczajnym człowiekiem – przynajmniej w naszym tego słowa rozumieniu – bo w Troy każdy obdarowany był jakąś mocą, ale szybko stał się kimś niezwykłym, kiedy zaczął władać wszystkimi możliwymi magicznymi talentami. Przeżył wiele przygód, wiele osiągnął, ale to był zaledwie wstęp do tego, co na niego czekało. Oto bowiem całkiem niedawno spotkał przemierzającą kosmos agentkę i wraz z towarzyszami wyruszył na podbój wszechświata, a teraz… Cóż, teraz, jak to on, zmaga się z kolejnymi tarapatami.
Zagubiony w czasie i przestrzeni kosmicznej, Lanfeust wraz ze Shlimakiem i Dżin starają się pokonać Fatacelsjusza. Tymczasem C’ixi trafia na najbogatszą planetę galaktyki. Co tam na nią czeka i jak poradzi sobie w tej sytuacji? A to przecież najmniejsze z ich problemów, bo zagrożony jest przecież cały wszechświat…
Humor, akcja, przygoda, krew, erotyka i epickie sceny. „Lanfeust w kosmosie”, bezpośrednia kontynuacja „Lenfeusta z Troy” i jedna z wielu serii o Troy, jakie ukazały się przez lata rozbudowywania tego uniwersum, to dzieło które nie zawiedzie żadnego miłośnika serii. Jest tu bowiem wszystko to, za co czytelnicy pokochali poprzednie części, utrzymane na dodatek na tym samym poziomie i autentycznie pobudzające wyobraźnię. Do tego lekkość całości, jej klimat i swoista magia, sprawiają, że dzieło Arlestona i Tarquina czyta się dosłownie jednym tchem.
Ale, oczywiście, nie można zapomnieć także o świetnej szacie graficznej. Lekko cartoonowa, czysta kreska, dużo detali, sporo umowności i świetne oddanie plenerów, zarówno tych stricte kosmicznych, jak i typowych dla fantasy, robią duże wrażenie. Tym bardziej, że uzupełniono je o naprawdę świetny kolor. Do tego dochodzi też kwestia wydania. Pamiętam, że „Lanfeust”, kiedy przed laty ukazywał się w formie albumów też miał do zaoferowania m.in. dobrej jakości papier, ale grube, zbiorcze tomy w twardej oprawie prezentują się naprawdę rewelacyjnie. W tym przypadku co prawda nie ma żadnych dodatków, ale kiedy historia jest tak dobra, jak ta, nie są one potrzebne.
Miłośnicy europejskich komiksów i dobrego science fantasy będą z „Lanfeusta” zadowoleni. Ja polecam gorąco i cieszę się, że wydawca zdecydował się wznowić serię (a także wydać wcześniej niepublikowane w Polsce tomy). Ten świat wciąga i chce się do niego wracać.

Lanfeust w Kosmosie. Tom 2
Cena produktu
Cena okładkowa – rynkowa cena produktu, często jest drukowana przez wydawcę na książce.
Najniższa cena z 30 dni – najniższa cena sprzedaży produktu w księgarni z ostatnich 30 dni, obowiązująca przed zmianą ceny.
Wszystkie ceny, łącznie z ceną sprzedaży, zawierają podatek VAT.