
Lucky Luke. Daltonowie wciąż uciekają. Tom 23
Chwilowo niedostępny
Koszty dostawy
Odbiór w punkcie
Dostawa na adres
Czas oczekiwania na zamówienia = realizacja + dostawa przez przewoźnika
Zobacz więcejPowiadom o dostępności
Szczegóły produktu
Więcej informacji
| EAN | 9788328150539 |
|---|---|
| SKU | 101025726 |
| Liczba stron | 48 |
| Data wydania | 24 sie 2022 |
| multiformat | oprawa miękka |
| Seria/Cykl | LUCKY LUKE |
| Wymiary | 21.6x28.5cm |
| Język | polski |
| Oprawa | miękka |
| Bohater | Lucky Luke |
| Wydawca | Egmont |
| Ilustrator | Morris |
| Scenarzysta | Rene Goscinny |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Podmiot odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
| Producent odpowiedzialny | Story House Egmont Inflancka D lok. 4C 01-198 Warszawa PL ksk@egmont.pl 48228384100 |
- Data wydania
- 24 sie 2022
- Seria/Cykl
- LUCKY LUKE
- Oprawa
- miękka
- Scenarzysta
- Rene Goscinny
- Ilustrator
- Morris
- Tłumacz
- Maria Mosiewicz
Lucky Luke. Daltonowie wciąż uciekają. Tom 23
Recenzje (5)
Ten produkt nie ma jeszcze żadnych recenzji
Możesz być pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią i pomoże innym w dokonaniu wyboru!
O fabule możemy przeczytać, że:
Daltonowie ciągle są ośmieszani przez Lucky Luke’a, który łapie ich zawsze, gdy uciekają z więzienia. Zawsze? Cóż, z okazji wyboru nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wydarza się coś, dzięki czemu tym razem to czterej bracia zakpią z Samotnego Kowboja... Chyba jednak niezbyt długo będą górą, bo ich bandyckie ciągoty znów sprowadzą ich na drogę występku. A że Luke nie spuszcza ich z oka, szykuje się kolejny ciąg podstępów i pościgów!
Komiks ten został stworzony przez niezapomniany duet, jaki stworzyli Goscinny z Morrisem. Fabuła tego tomu jest oczywiście klasycznym westernem, w którym od czasu do czasu autorzy puszczają oczko do czytelników. Liczne nawiązania do popkultury, świetnie zarysowane charaktery, oczywiście niektóre przerysowane, ale nie o to chodzi. Ważne, że jest ciekawie, wciągająco i przede wszystkim zabawnie. Warto zapoznać się z całą serią, która liczy już kilkadziesiąt tomów.
Klasyczny komiks z Lucky Luki'em w roli głównej doczekał się wznowienia swej jeszcze jednej, soczystej odsłony, w której ujrzymy jego najlepszych z możliwych adwersarzy: Daltonów! Nie wiem na czym to polega, ale bracia-złoczyńcy są w mojej wyobraźni takim samym znakiem rozpoznawczym serii, jak sam Luke - ja miałem zatem zaiste wielką, komiksową ucztę :) Pora na Was :)
Daltonowie ciągle są ośmieszani przez Lucky Luke’a, który łapie ich zawsze, gdy uciekają z więzienia. Zawsze? Cóż, z okazji wyboru nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wydarza się coś, dzięki czemu tym razem to czterej bracia zakpią z Samotnego Kowboja... Chyba jednak niezbyt długo będą górą, bo ich bandyckie ciągoty znów sprowadzą ich na drogę występku. A że Luke nie spuszcza ich z oka, szykuje się kolejny ciąg podstępów i pościgów!
Humor, gagi, porcja znakomitej rozrywki – to wciąż znaki rozpoznawcze Lucky Luke’a. Cudownie, że wraz z Luki'em możemy znów zobaczyć pomysły "przebiegłych" Daltonów! Nie wiem jak Wy, ale ja czekam na takie właśnie odsłony z największą z możliwych niecierpliwością i radochą :)
Komiks jak najbardziej na plus. Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Najbardziej w tym wszystkim - prawdopodobnie; a przynajmniej w moim przypadku - cieszy to, że po raz kolejny możemy podziwiać nieistniejącą już w rzeczywistym świecie scenerię Dzikiego Zachodu, dzięki której seria Lucky Luke podbiła niejedno serce wielbiciela komiksów :) Niniejszy tom wpisuje się w najlepsze tradycje cyklu i jestem więcej niż przekonany, że nie sprawi on zawodu wiernym fanom serii.
Serię „Lucky Luke” wymyślił znakomity francuski scenarzysta i rysownik Morris (właśc. Maurice de Bevere, 1923–2001), który później zaprosił do współpracy sławnego pisarza René Goscinnego (1926–1977). Po śmierci obu ojców Samotnego Kowboja scenariusze i rysunki kolejnych odcinków cyklu są tworzone przez licznych kontynuatorów."
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#luckyluke #daltonowiewciążuciekają #daltonowie #egmont #egmontpolska #światkomiksu #komiks #cosnapolce #bookstagram #dzikizachód #dladzieci #comicbook #comicbookforkids #komiksdladzieci
https://cosnapolce.blogspot.com/2022/09/lucky-luke-daltonowie-wciaz-uciekaja.html
O fabule możemy przeczytać, że:
Daltonowie ciągle są ośmieszani przez Lucky Luke’a, który łapie ich zawsze, gdy uciekają z więzienia. Zawsze? Cóż, z okazji wyboru nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wydarza się coś, dzięki czemu tym razem to czterej bracia zakpią z Samotnego Kowboja... Chyba jednak niezbyt długo będą górą, bo ich bandyckie ciągoty znów sprowadzą ich na drogę występku. A że Luke nie spuszcza ich z oka, szykuje się kolejny ciąg podstępów i pościgów!
Komiks ten został stworzony przez niezapomniany duet, jaki stworzyli Goscinny z Morrisem. Fabuła tego tomu jest oczywiście klasycznym westernem, w którym od czasu do czasu autorzy puszczają oczko do czytelników. Liczne nawiązania do popkultury, świetnie zarysowane charaktery, oczywiście niektóre przerysowane, ale nie o to chodzi. Ważne, że jest ciekawie, wciągająco i przede wszystkim zabawnie. Warto zapoznać się z całą serią, która liczy już kilkadziesiąt tomów.
Klasyczny komiks z Lucky Luki'em w roli głównej doczekał się wznowienia swej jeszcze jednej, soczystej odsłony, w której ujrzymy jego najlepszych z możliwych adwersarzy: Daltonów! Nie wiem na czym to polega, ale bracia-złoczyńcy są w mojej wyobraźni takim samym znakiem rozpoznawczym serii, jak sam Luke - ja miałem zatem zaiste wielką, komiksową ucztę :) Pora na Was :)
Daltonowie ciągle są ośmieszani przez Lucky Luke’a, który łapie ich zawsze, gdy uciekają z więzienia. Zawsze? Cóż, z okazji wyboru nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wydarza się coś, dzięki czemu tym razem to czterej bracia zakpią z Samotnego Kowboja... Chyba jednak niezbyt długo będą górą, bo ich bandyckie ciągoty znów sprowadzą ich na drogę występku. A że Luke nie spuszcza ich z oka, szykuje się kolejny ciąg podstępów i pościgów!
Humor, gagi, porcja znakomitej rozrywki – to wciąż znaki rozpoznawcze Lucky Luke’a. Cudownie, że wraz z Luki'em możemy znów zobaczyć pomysły "przebiegłych" Daltonów! Nie wiem jak Wy, ale ja czekam na takie właśnie odsłony z największą z możliwych niecierpliwością i radochą :)
Komiks jak najbardziej na plus. Ta seria to pewien komiksowy kanon - i niech tak zostanie. "I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze chyba na zawsze pozostanie w kolejnych reedycjach bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)
Najbardziej w tym wszystkim - prawdopodobnie; a przynajmniej w moim przypadku - cieszy to, że po raz kolejny możemy podziwiać nieistniejącą już w rzeczywistym świecie scenerię Dzikiego Zachodu, dzięki której seria Lucky Luke podbiła niejedno serce wielbiciela komiksów :) Niniejszy tom wpisuje się w najlepsze tradycje cyklu i jestem więcej niż przekonany, że nie sprawi on zawodu wiernym fanom serii.
Serię „Lucky Luke” wymyślił znakomity francuski scenarzysta i rysownik Morris (właśc. Maurice de Bevere, 1923–2001), który później zaprosił do współpracy sławnego pisarza René Goscinnego (1926–1977). Po śmierci obu ojców Samotnego Kowboja scenariusze i rysunki kolejnych odcinków cyklu są tworzone przez licznych kontynuatorów."
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.
#luckyluke #daltonowiewciążuciekają #daltonowie #egmont #egmontpolska #światkomiksu #komiks #cosnapolce #bookstagram #dzikizachód #dladzieci #comicbook #comicbookforkids #komiksdladzieci
https://cosnapolce.blogspot.com/2022/09/lucky-luke-daltonowie-wciaz-uciekaja.html
Na temat scenariusza komiksu trudno jest napisać coś odkrywczego. Jak prawie w każdym dziele stworzonym przez René Goscinny’ego, czytelnik otrzymuje solidną dawkę komiksowej rozrywki. Idealne wręcz połączenie westernowego klimatu, wartkiej akcji i kilku zaskakujących zwrotów fabularnych. Najważniejszą częścią tytułu jest jednak jego humor. Prawie na każdej stronie znajdziemy jakieś zwariowane gagi, które wywołają uśmiech na twarzy odbiorcy. Żarty nie zawsze są oczywiste i część z nich będzie lepiej zrozumiała tylko przez dorosłego czytelnika. Do tytułu nie można mieć więc żadnych poważniejszych uwag. Jedynie wielcy wojownicy poprawności politycznej mogą się tutaj przyczepić do pewnego dość stereotypowego przedstawienia „czerwonoskórych”, którzy nie stronią od alkoholu i przemocy. Podane jest to jednak w tak prześmiewczej formie, że naprawdę trudno doszukiwać się tutaj złej woli autora.
Jeszcze jeden „Lukcy Luke”. Jeszcze jedna opowieść o Daltonach, jego czołowych przeciwnikach. I jeszcze jeden świetny komiks z serii. Proste. To schemat. To standard. Ale takie schematy i standardy to ja lubię, a w wykonaniu Goscinnego tym bardziej, bo ten człek nawet z najbardziej ogranych rzeczy potrafił zrobić świetne, ponadczasowe historie i tym albumem udowadnia to po raz kolejny.
Daltonowie znów kombinują. Znów chcą zakpić z Luke’a. I… znów wydostają się na wolność! Wydaje się, że tym razem są górą, ale taki obrót spraw nie trwa długo, a nasz dzielny kowboj bynajmniej sobie nie odpuścił. Szykuje się kolejna szalona zabawa w kotka i myszkę, pełna pościgów i podstępów. Kto zwycięży tym razem? I w jaki sposób?
Goscinny to klasa sama w sobie i tyle w temacie. Cokolwiek zrobił ten belgijski autor o polskich korzeniach, czy to pisał jak tu komiksowe westerny, przygodowe historie żartujące z historii („Asterix”), dzieła o psotnych dzieciach („Mikołajek”) czy cokolwiek innego, czy były to komiksy, czy książki czy wreszcie scenariusze filmowe, zawsze były znakomite. Nawet, kiedy miewał spadki formy, a miewał je, jak każdy, pokazywał wraz, na co go stać. I to samo robił, kiedy wciąż pisał o tym samym, tak jak w tym przypadku.
„Lucky Luke” schematów jest nie tyle pełen, ile został z nich złożony. To miks popkulturowo postrzeganego Dzikiego Zachodu rodem z podkoloryzowanych westernów, historycznych ciekawostek i satyry. Ale w tym wszystkim i on sam ma schematy, które są charakterystyczne dla niego właśnie, a Daltonowie to jeden z nich. Schemat ten, ograny zresztą już za czasów, gdy serię pisał Goscinny, po dziś dzień eksploatowany jest przez kolejnych twórców. Dlaczego?
Bo to samograj. Co tu się oszukiwać. Znamy to już, wiemy jak się skończy, bo kończy zawsze tak samo – źli zostają wykiwani przez dobrego, trafią do więzienia, a ów dobry, czyli nasz Lukcy Luke odjeździe na koniu w stronę zachodzącego słońca, śpiewając swoją piosenkę o samotnym kowboju – ale ciekawi nas, jak do tego końca dojdzie tym razem. Co wydarzy się pomiędzy. I przede wszystkim, mamy po prostu ochotę na jeszcze więcej tego samego, bo to kochamy, bo sprawdza się zawsze, a już w wykonaniu Goscinnego na pewno i sprawdza się tym razem. Nawet dwukrotnie, bo ten tom to dwie takie opowieści o Daltonach.
Akcja, humor, pościgi, zabawa motywami i świetna, ponadczasowa cartoonowa oprawa graficzna, dają nam komiks, który chce się czytać. Czy duzi, czy mali, jeśli lubimy się pośmiać, Goscinny to jeden z niekwestionowanych mistrzów humorystycznych komiksów (i nie tylko) i potrafi bawić każdego, jak nikt. A to dobry na to przykład. Kolejny taki, ale kolejny, jakiego pragnęliśmy.

Lucky Luke. Daltonowie wciąż uciekają. Tom 23